 |
|
dotyk może wszystko zmienić przyciszyć burze myśli, niepokoje < 3
|
|
 |
|
Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu osiada ciasno na dnie serca, jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.
|
|
 |
|
Zdaje się, że uważasz ją za sztuczną. Ale ej? Spójrz czasem na siebie - bo Tobie, zarzuciłabym więcej niż jej.
|
|
 |
|
W dniu kiedy umarłam, tak naprawdę dopiero zaczęłam żyć. Zrozumiałam, że lepszy świat daje wiele możliwości. Byłam na herbatce u Boga. Powiedział mi, że to błąd jesli człowiek myśli, że On pozbawia ludzi życia. Prawda jest taka, że zabiera ich po to, żeby przestali cierpieć. Teraz rozumiem, dlaczego nie jestem z bliskimi. Gdy tak rozmawialiśmy, wyjaśnił mi że każdy może odbyć z nim taką rozmowę, lecz w innej formie - mentalnej. Podziękowałam i wyszłam. Od tamtego czasu zaczęłam wierzyć w abstrakcję.
|
|
 |
|
Pomożesz mi jakoś? Zawsze potrafiłeś mnie zrozumieć. Zawsze byłeś wesoły, nieogarnięty i taki pozytywny, że każda osoba chciałaby z Tobą spędzać czas. Ja? Starałam się Ci zawsze pomóc. Ale to teraz od ciebie oczekuję pomocy. Czy Ty? Ech.. Wiesz jak to jest kochać jedna osobę, nie mówiąc jej o tym bo czeka się aż ona zrobi pierwszy krok? A gdy ona nie robi tego kroku? Co ja mam zrobić? Pomóż mi jakoś ?! Znasz się na tym, wiesz co odpowiedzieć, to dlaczego nic nie mówisz.. Dlaczego milczysz ? Cholero, kocham Cię! No kocham... - Nic nie odpowiadał. Byłam już zmęczona. Tusz co raz mocniej mi się rozmazywał, przemoknięty sweter dawał znaki, że potrzebuje grzejnika. Dałam na spokój. Łzy oznajmiły, że czas wracać do domu. Zapaliłam znicz na Jego grobie i ruszyłam przed siebie...
|
|
 |
|
tak się zdaje, że powinnam się teraz uczyć. tak się zdaje, że mam na to wyjebane.
|
|
 |
|
- Nadal jesteś smutna, prawda? - Nie tylko zmęczona... - Czym? - Walką o coś pięknego - Nie zdobyłaś tego? - Nie, kiedy już wyciągam rękę to się oddala, unosi wysoko, wysoko i pęka... jak bańka mydlana, dotkniesz jej i pufff znika..
|
|
 |
|
Klęknął. Widziałam jak płacze. Zakrył się dłońmi, siegnął do kieszeni i wyjął małe pudełeczko. z pozoru wyglądało jak coś na chusteczki. Co on robi do cholery ?! - Wyjdziesz... za mnie? - Ja umieram ! - Ale wyjdziesz ? - Umieram , nie rozumiesz? - Rozumiem. Ale gdybym się nie spytał, przez całe życie bym tego żałował. Tak bardzo Cię kocham. Kocham nawet tą mdłą sytuację która właśnie się dzieje. Kocham każdą łze Twego płaczu. Kocham Twoje usta czerwone jak wino. Kocham Twą skóre tak białą jak śnieg. Kocham twój dotyk tak zimny jak lód. Kocham każdą rzecz związaną z Tobą. - Tak. - Co tak? - Wyjdę za Ciebie.
|
|
 |
|
Czas, który spędziliśmy,zatrzymam jak fotografię. Zatrzymam cię w sercu, zapamiętam na zawsze.
|
|
|
|