 |
|
dziękuję postoję , tak się nie bawię .
|
|
 |
|
piątkowe wieczory są najlepsze . nie zawsze muszę iść na imprezę. wystarczy jak zrobię sobie pysznej żurawinowo -malinowej herbaty. do tego jakieś dobre słodycze na poprawę humoru , muzyka w słuchawkach, ewentualnie film, czy fajny serial. lubię tak czasami się zrelaksować po całym tygodniu zabunkrowana w moim pokoju, w którym nikt mi nie będzie przeszkadzał. mogę uwolnić swoje myśli , uwolnić siebie od problemów , odseparować się od reszty świata i być w zupełnie innym miejscu w moim umyśle. oczywiście , czasami fajnie jest się w ten dzień pójść zajebać na imprezie. byle nie przesadzić i nie zrobić z siebie idiotki. swoje życie trzeba kontrolować.
|
|
 |
|
wakacje , plaża , morze , czyste powietrze , ciepły lekki wiatr , grzejące słońce , okulary słoneczne , spacer nad brzegiem morza , siedzenie na ręczniku , zachód słońca , plażowicze , wewnętrzny spokój i szczęście. niech wkońcu wróci ! dość już zimy , chłodnych nastrojów, kryzysów egzystencjalnych ,braku powodów do radości , szarości , nudy , nieprzyjaznego powietrza i braku nadziei na poprawę samopoczucia . dość.
|
|
 |
|
jestem typem dziewczyny, która dusi wszystko w sobie, ale nie prosi o pomoc, bo liczy na to, że oczy powiedzą wszystko.
|
|
 |
|
najlepszy sposób ze wszystkich na zemstę? szczęscie. nic bardziej nie doprowadza ludzi do szaleństwa jak patrzenie na kogoś , kto wiedzie bardzo dobre i szczęśliwe życie.
|
|
 |
|
Jak coś mnie wkurwia to mówię, że mnie wkurwia , a nie że złowrogo szumią wierzby czy duch mój na rozżarzone węgle dupą usiadł.
|
|
 |
|
zjadłeś moje serce, nawet Ci się bekło.
|
|
 |
|
prawdziwy mężczyzna to nie ten, który poda Ci rękę, kiedy przewrócisz się, potykając o sznurówkę swoich trampek. prawdziwy mężczyzna to ten, który Ci je osobiście zawiąże, nie zważając na Twoje protesty, że nie trzeba bo skoro w szpilkach się nie zabiłaś to w trampkach tym bardziej Ci to nie grozi.
|
|
 |
|
- widzisz ten nóż? - spytała, wyciągając narzędzie trzymane w swojej dłoni ku niemu. nacięła delikatnie wnętrze swojej dłoni. stał jak wmurowany, nie wiedząc o co chodzi. - tak będzie płakać moje ciało z tęsknoty za twoim dotykiem. - wydukała, wskazując na sączące się kropelki krwi z jej dłoni. wybuchnęła spazmatycznym płaczem. - a tak będzie płakać moja dusza. - powiedziała. - przykro mi kochanie. chociażbyś nie wiem co zrobiła, to koniec. nie weźmiesz mnie na litość. - powiedział, biorąc do dłoni kurtkę. - zaczekaj! pokażę Ci jeszcze tylko jak będzie płakać moje serce! - krzyknęła. zatrzymał się, tuż przed drzwiami. gwałtownym ruchem, wbiła kuchenne ostrze w swoją klatkę piersiową. - właśnie tak. będzie cichutko łkało, zwijając się z bólu, tam wewnątrz. - powiedziała, osuwając się na ziemię.
|
|
 |
|
słucham głosu serca. podążam za nim jak małe cielaki za swoją matką, zaraz po urodzeniu. prosi mnie o przerwę. prosi o urlop od bicia. przecież nie jestem w stanie mu odmówić.
|
|
|
|