 |
|
nie znoszę momentu kiedy ode mnie wychodzisz zaraz po tym jak wieszam Ci się na szyi nie mogąc pożegnać się z Twoim oddechem na mojej twarzy. jak mantrę powtarzałam, żebyś został chociaż doskonale wiem, że to znikome bo i tak musisz iść. zostaję sama. siadam na łóżku na którym jeszcze chwilę wcześniej wyznawałeś mi dozgonną miłość. nienawidzę tej pustki, irracjonalnej tęsknoty za Tobą chociaż jeszcze nie zdążyłeś wyjść z mojej klatki. zostaję sam na sam z Twoim zapachem na mojej pościeli, na mojej skórze. skrupulatnie wąchając poduszkę odliczam sekundy do naszego kolejnego spotkania.
|
|
 |
|
dobrzy ludzie piją dobre piwo.
|
|
 |
|
tam, gdzie jest wielka miłość, cuda są zawsze możliwe.
|
|
 |
|
z bólem da się żyć – najgorszy jest ciągły, dręczący niepokój.
|
|
 |
|
problem z wami, młodymi polega na tym, że macie rozum ulokowany w jajach.
|
|
 |
|
a tam, w górze, było sobie niebo, całe upstrzone gwiazdami; kładliśmy się na plecach i gapiliśmy się na nie, dziwiąc się, czy ktoś je stworzył, czy też są tam przypadkiem.
|
|
 |
|
na grobie Ewy. Adam: gdziekolwiek była ona, tam był raj.
|
|
 |
|
Po wielu latach przyznaję, że byłem w błędzie, jeśli chodzi o Ewę. Lepiej jest bowiem żyć poza rajem z nią niż w raju bez niej. "Pamiętniki Adama i Ewy"
|
|
 |
|
ten zachwyt Tobą z tych pierwszych spotkań nie przemija.. trwa.
|
|
 |
|
śpię z suszarką i wbrew pozorom nie robi ona za mój wibrator. gdyby nie ona to zwyczajnie spałabym na mokrej poduszce, która nie nadąża samoistnie schnąć bo z taką częstotliwością pochłania moje uczucia w stanie cieczy.
|
|
 |
|
a dzisiaj czystą zagryzam kiszonymi bo podobno tak się właśnie robi, kiedy życie pieprzy się równie dosadnie co najdroższa dziwka w najbardziej ekskluzywnym burdelu.
|
|
|
|