 |
|
` Nie, nie, nie chcę rycerza na białym koniu, bo nie mam zamiaru siedzieć zamknięta w żadnej wieży. Chcę z kimś tańczyć bez rozbrzmiewającej muzyki, przesypywać piasek z plaży przez palce, moczyć stopy w morzu i przegadać całą noc, wsiąść w pociąg i wysiąść na przypadkowym przystanku. Chcę kogoś kto zrozumie, wysłucha, pomoże, przytuli i pocałuje.
Nudzi mnie monotonia, nie ma nic gorszego. Nie kręci mnie codzienne oglądanie filmów, chodzenie do McDonalda czy spacerki po nudnym mieście trzymając się za rękę. Chcę robić szalone rzeczy, kąpać się nago w jeziorze, wkraść się w nocy na basen, uciekać przed ochroną, pojechać w podróż dookoła świata, a później zasypiać, dziękując za kolejny cudowny dzień spędzony z wyjątkową osobą...'
|
|
 |
|
` Nie mamo. To nie jest coś o czym mogę tak po prostu zapomnieć, wymazać z pamięci i pójść naprzód. Tak, wiem, że mam szesnaście lat. Ale zrozum, nie jestem już tym dzieckiem, które biega ze swoim różowym misiem... Nie zaraz, ja nigdy nie miałam różowych misiów... Mamo, spróbuj sobie to wyobrazić. Kiedy go nie widzę, czuję jak wszystko we mnie szaleje. Jakby miliard motyli przeleciało przez całe moje ciało. Uwielbiałam z nim rozmawiać. O wszystkim, nawet o tym, jakiego batona ostatnio zjedliśmy. Przy nim czułam się bezpieczna, wystarczyła tylko jego obecność. Przy nim byłam szczęśliwa. Wiesz mamo, gdy przy jakiejś osobie jest się tak bardzo szczęśliwym, a potem się to straci, to nie da się o tym tak po prostu zapomnieć. Kocham go, mamo. Kocham go tak cholernie mocno, że oddałabym za niego wszystko, mimo tego, że mam przecież tylko szesnaście lat.” ♥
|
|
 |
|
` Patrzeć tak, żebyś nie widział, ale czuł mój wzrok. Czuł ciepło i był szczęśliwy.” ♥
|
|
 |
|
Obudziło mnie pukanie w okno. Spojrzałam na zegarek. Była godzina 6 rano. Półprzytomna dowlekłam się do okna. Wyjrzałam i zobaczyłam Ciebie. Otworzyłam okno i zanim zdązyłam cokolwiek powiedzieć Ty mnie wyprzedziłeś. "Ubieraj się szybko i wychodź! No już, już! " . Nie było szansy na dyskusję. Poza tym myslałam, że coś mogło się stać złego. Założyłam tylko szybko dres i wybiegłam z domu. Złapałeś mnie za rękę i pociągnąłeś za sobą. Zacząłeś nawet biec a ja byłam coraz bardziej przestraszona. W końcu zatrzymaliśmy się przy jednym z drzew. Byłeś podekscytowany jak małe dziecko.Spojrzałam na wskazane przez Ciebie miejsce i zobaczyłam przepięknie wyryte serce z naszymi inicjałami.W pierwszej chwili byłam zachwycona jednak zaraz przypomniało mi się, że jedynie po to wybiegłam nie ogarnięta z domu tak wcześnie.Spojrzałam na Ciebie ze złością.Przytuliłeś mnie mocno."Ojj kochanie, przynajmniej się upewniłem, że jesteś warta tego serca, które ryłem pół nocy". Nie mogłam się nie uśmiechnąć.
|
|
 |
|
Mam nawyk komplikowania sobie życia..
|
|
 |
|
Nie pytaj co u mnie. Nie dzisiaj.
|
|
 |
|
Zaprosiłeś mnie na imprezę. Było mnóstwo ludzi. Przynajmniej połowy nie znałam. Był alkohol, fajki, zielsko i głośna muzyka. Wszyscy świetnie się bawili. Wypiłam za dużo i zaczęło kręcić mi się w głowie. Nie panowałam już zupełnie nad tym co robię.Wtedy straciłam Cię z oczu. Podszedł do mnie jakiś chłopak i wręczył drinka. Odruchowo upiłam kilka łyków. Uśmiechnął się do mnie, po czym zaczął całować po szyi. To było przyjemne. zresztą nie miałam siły protestować. Potem złapał mnie za ręke i wyprowadził z salonu. Weszliśmy do małego pokoiku. Usiadł a mnie posadził sobie na kolanach i znowu zaczął całować. Za chwilę zorientowałam się, że nie mam już na sobie bluzki. Dotarło do mnie co się dzieje. Zaczełam się bronić, jednak on trzymał mnie mocno. Nie byłam w stanie się oswobodzić. Głośna muzyka zagłuszała moje krzyki. Zaczęłam płakać. Wtedy nagle ktoś wpadł do pokoju. W tej chwili przestałam płakać. Ale gdy zobaczyłam Ciebie zaczęłam znowu ale ze szczęścia, że mnie uratowałeś.
|
|
 |
|
Szłam korytarzem, gdy zauważyłam swojego byłego z dziewczyną. Kiedy mnie zauważył, szybko przyciągnął do siebie swoją dziewczynę i zaczął namiętnie całować. Nogi się pode mną ugięły. Miałam ochotę się rozpłakać. Całą sytuację obserwowałeś Ty. Po prostu podszedłeś do mnie i złapałeś za rękę. "Chodź kochanie". Pocałowałeś mnie w czoło i pociągnąłeś korytarzem, obok mojego byłego, który widząc to osłupiał. Gdy zniknęliśmy mu z oczu powiedziałeś, że to nic nie znaczyło, żebym się nie przejmowała. Uśmiechnąłeś się. "To na razie 'moja dziewczyno'" powiedziałeś ironizując słowo 'moja'. Byłam Ci wtedy taka wdzięczna.
|
|
 |
|
Wracałam sama do domu. Było strasznie zimno. Marzyłam o tym, żeby znaleźć się już w domu. Jednak przede mną jeszcze długa droga. Wtedy zauważyłam Twój samochód. Od razu poprawił mi się humor na Twój widok. Słodko się usmiechnąłeś i mi pomachałeś. Nagle zatrzymałeś się kawałek dalej. Z zaciekawieniem podeszłam do twojego samochodu. "Wsiadasz? Jest tak zimno, podwiozę Cię". Oczywiście chętnie wsiadłam do tego przytulnego,ciepłego auta. Włączyłeś moją ulubioną piosenkę i podkręciłeś ogrzewanie. "Mocno zmarzłaś?" Pokiwałam tylko głową, a Ty złapałeś drugą ręką moje dłonie usiłując je szybciej ogrzać. "To moja ulubiona piosenka wiesz?" . Usmiechnąłeś się i podgłosiłeś radio. Potem zerknąłeś na mnie i widząc szczęście malujące się na mojej twarzy, mocniej uścisnąłeś moje dłonie i obdarowałeś najpiękniejszym ze swoich uśmiechów.
|
|
 |
|
Nie mogła być szczęśliwa. uszczęśliwiała innych.
|
|
 |
|
definicja szczęścia - Tyy.
|
|
|
|