 |
|
też mnie to ostro wkurwia że wszędzie węszą psy, robią wjazd na podwórka,
i to właśnie przez nich dla chłopaka domem pucha,
tylko dlatego że on swego szczęścia szukał
|
|
 |
|
wiem, że życie ze mną nie jest lekkie i że tylko Twoje oczy widzą we mnie ideał, wiem, że dzięki Tobie azyl jest blisko, kiedy mój świat kurczy się jak wełna
|
|
 |
|
jak mam kogoś za szmatę, z nim nie biję piątek, jak cisnę mu w czwartek, to z nim nie piję w piątek!!!!
|
|
 |
|
wciąż pamiętam tamten czas, gdy mówiłem nieraz: dom, rodzina? lepszy hajs, nie, jeszcze nie teraz, gdy cały ten świat trwoniliśmy na melanż i żaden z nas nie wiedział co to kariera, a teraz wiem już, dobrze wiem lecz szczęście łapie za kostki, gdy cały świat krzyczy mi w twarz ''weź dorośnij'
|
|
 |
|
DOPÓKI CZUJĘ, ŻE JESTEŚ, LEPIEJ SMAKUJE POWIETRZE
|
|
 |
|
wkręty, procenty, stan obojętny, życiodajne sentymenty
|
|
 |
|
kurwa mać, to tylko więzienna krata, a za nią Ty - moja największa strata, strata, której wszystko w życiu poświęciłam i tak wiele oddałabym aby już do mnie wróciła. znów, znów zmykam się w pustych czterech ścianach, lejąc kolejny kieliszek rozmyślam o naszych dawnych planach, planach przesiąkniętych wolnością, a nie tak, jak teraz - pierdoloną samotnością /siesiemasz
|
|
 |
|
jest tyle rzeczy, których nie zapomnę, nawet gdybym leczył się, więc swój niebezpieczny umysł idę leczyć w klubie, chociaż nie wiem czy chcę
|
|
 |
|
mam ochotę pić, a potem iść z Tobą do Ciebie, w niebie zapomnieli o nas, zakładam, że gdy pada deszcz
a nam się nic nie układa, skurwiele w niebie mają z diabłem romans
|
|
 |
|
palę papierosa przy kawie nad ranem,
niewiele osób zasługuje na pamięć
|
|
 |
|
stagowane ściany, podwórka, ulice, wiecznie ujarany, to beztroskie życie, choć nie było siana, to były pomysły iekipa zgrana, w jednym miejscu wszyscy
|
|
|
|