 |
|
to teatr. więc graj, udawaj, kłam.
|
|
 |
|
to uczucie, kiedy pisząc z tobą uśmiecham się do monitora
|
|
 |
|
krew mi się ścina, jak u Ciebie widzę łzy. pójdę za Tobą nawet w najgorszy syf ♥
|
|
 |
|
zanim wykonasz ruch dobrze zastanów się nad nim, bo każdy łyk powietrza może być Twoim ostatnim.
|
|
 |
|
czasem mam ochotę się tak najebać, że będę wracać do domu na kolanach albo pierdolnę na chodniku i nie wstanę.
|
|
 |
|
bo w oczach tkwi siła duszy . ♥
|
|
 |
|
Czasami leżąc w łóżku z zamkniętymi oczami po prostu nie wierzę , że mogę być dla ciebie ważna . ♥
|
|
 |
|
nie możesz się poddać, naćpać, napić, zapalić i iść spać. musisz skopać życie po dupie i pokazać kto tu rządzi.
|
|
 |
|
A kiedy wiesz, ze masz kogoś takiego, dla kogo jesteś wszystkim, definicją szczęscia, całym światem, jedynym powodem do uśmiechu, do życia to nawet siedzenie 8 godzin w szkole i wstawanie codziennie o 6 rano jest przyjemne. Nawet wyjście na dwór rano kiedy jesteś jeszcze na wpół przytomna, chcę Ci się spać a na dworzu jest niewyobrazalnie zimno, nie przeszkadza Ci w tym żeby iść z uśmiechem na twarzy. Kiedy kładziesz się spać z jego imieniem na ustach i wstajesz po słodkim smsie na dzien dobry, to uwierz mi, nikt nie jest zdolny popsuć Ci humoru, bo majac jego- masz wszystko. /kokaiina
|
|
 |
|
[cz. 9] Dzwonek oznajmiający koniec wszystkich zajęć zadzwonił niesamowicie szybko. Przez wszystkie te lekcje zastanawiałam się co robić i oczywiście patrzyłam, na niego. Wyszedł z klasy jako pierwszy, natomiast ja starałam się przeciągnąć jej opuszczenie jak najdłużej się dało. Postanowiłam zaryzykować w imię napisu pod kapslem, wiem, to głupie. Ale chciałam mieć jakiś pretekst, nawet nie dla innych, tylko dla samej siebie. Żebym mogła spojrzeć w lustro i nie mieć do siebie pretensji o to, że znowu uległam, przez własną naiwność. Idąc przez korytarz zastanawiałam się co mu powiem. Postanowiłam wysłuchać co ma do powiedzenia i odejść. Nie wiedziałam tylko jeszcze, że to będzie takie trudne..
|
|
 |
|
[cz. 8] Co mogłam stracić na tym spotkaniu? Tylko moją godność. To, że się tam stawię oznacza przegraną. Przecież obiecywałam sobie, że nigdy, nigdy więcej. Że nie dam satysfakcji, nie wrócę, nie ulegnę. Ale ta ciekawość, ciągłe pytanie 'czemu?' i miliony scenariuszy tego spotkania w mojej głowie nie dawały mi spokoju nawet na moment. Nikomu o tym nie powiedziałam, bo po co. Przyjaciółka odradziłaby mi tego spotkania, doskonale zdaję sobie z tego sprawę, przecież nigdy za nim nie przepadała. Usiadłam w kącie korytarza, czytając raz po raz napis na kapslu, a zaraz potem ukradkiem zerkając w stronę kieszeni, w której trzymałam kartkę z pytaniem na które wciąż szukałam odpowiedzi, z pytaniem o przyszłość, moją przyszłość - z godnością, albo z zaspokojeniem ciekawości. Wybór zdawał się zbyt trudny. Gdyby ktoś spytał mnie wczoraj, co zrobiłabym w takiej sytuacji, odpowiedziałabym zdecydowanie 'Oczywiście nie poszłabym tam'. Jednak gdy się w niej znalazłam, to nie było już takie banalne.
|
|
 |
|
[cz. 7] Wyszłam z łazienki z uśmiechem na twarzy. Jednak po chwili zastanowienia, nie wiem dlaczego zagościł na mojej twarzy. Przecież nic się nie wydarzyło. Wcale nie miałam zamiaru tam iść. Bo co może zmienić jedno, głupie spotkanie? Pokocha mnie na nowo i będziemy żyć długo i szczęśliwie? No wątpię. Usiadłam na podłodze pod ścianą korytarza. Otworzyłam torbę, wyjęłam tymbarka i otworzyłam go. Przeczytałam napis pod kapslem i o mało co się nie zachłysnęłam. 'Warto zaryzykować'. Zawsze powtarzałam, że kapsle nie kłamią. Złapałam się na własnym oszustwie?
|
|
|
|