Nienawidzę cie za wszystko ! Za to że dałeś mi tą cholerną nadzieje z której i tak nic nie wyszło ! Za nieprzespane noce i litry połykanych łez ! Nienawidzę cie za wiele rzeczy a przede wszystkim za to że mimo tego jak doskonale cie znam wciąż cie kocham czując się z tym żałośnie .
Udaję, że jest dobrze, że wcale nie płacze, a tak naprawdę bardzo się boję, mam zniszczoną psychikę , zmarnowane życie i zadatki na samobójczynie. Ale wiesz, kiedyś obiecałam sobie, że będzie pięknie.
- Jak to.. On ci się podoba . !? - noo. czy to takie dziwne . ? - trochee.. bo ty to taka niedostępna, nietykalna.. - no i co ? to znaczy że nie mogę się zakochiwać. ? < 3
zaraz po ogarnięciu pokoju mama wchodzi do niego mówiąc; ' ale tu syf, posprzątałabyś w końcu'. nie ma to jak docenienie mojej ciężkiej pracy , której efekty najwyraźniej są mało widoczne.