 |
|
"Co mam powiedzieć gdy zapytają mnie o przyszłość, że lubię wydawać hajs, trwonić cenny czas, że nie mam ani grosza bo jakoś tak wyszło. I że lubię rap i w dupie mam co sobie pomyślą. Jakie mam plany oprócz wydania płyty, w sumie mi to wisi mogę skręcać długopisy..." /Pezet
|
|
 |
|
- Masz! - wyjąkałam dając mu całusa w policzek. Spuściłam nieśmiało wzrok i udałam że bawię się swoją sznurówką u trampek kiedy on ujął moją twarz w dłonie tym samym zmuszając mnie, abym na niego spojrzała. Uśmiechnęłam się niepewnie, a on przybliżył swoją twarz do mojej. Dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów. - Ty też masz! - wyszeptał łącząc swoje usta z moimi. Drgnęłam delikatnie i uśmiechnęłam się czując jak po moich plecach przechodzą dreszcze. - Ale za co? - spytałam kompletnie nie wiedząc jak zareagować. Złapał moją dłoń i odparł - za to że jesteś.
|
|
 |
|
To, że nie piszę imion wielką literą nie znaczy, że nie mam szacunku. To, że się uśmiecham nie znaczy, że mam dobry humor. To, że jestem dostępna na gadu nie znaczy, że mam ochotę z tobą pisać. To, że tęsknie nie znaczy, że kocham.
|
|
 |
|
- Co się stało? - Ktoś chyba wdarł się do mojego serca, bez pozwolenia. - Zabić go? - Chcesz popełnić samobójstwo?
|
|
 |
|
Dzień naszego zerwania oznaczyłam w swoim kalenarzu jako święto. I za rok mam zamiar uczcić go ogromnym tortem z twoim zdjęciem. Ale zamiast go zjeść, z zimną krwią rozpierdolę go o podłogę.
|
|
 |
|
Kiedyś ktoś mnie spytał, czy wiem co oznacza miłość. Odpowiedziałam, że jest to połączenie cierpienia z szczęściem. To było moje najtrafniejsze stwierdzenie.
|
|
 |
|
- Powiedziałam mu żeby dał mi jakiś znak? - I co? - Kretyn przyniósł zakaz wjazdu.
|
|
 |
|
gdybym nie była taką suką, jaką jestem - teraz zapewne trzymałby mnie w ramionach co chwila szepcząc, że to niesamowite, iż wytrzymał cały rok z kimś takim, jak ja.
|
|
 |
|
dla Ciebie 'nic' - mi zrujnowało życie.
|
|
 |
|
każdego kolejnego poranka uparcie wciągam kołdrę spoczywającą na ziemi, z powrotem na łóżko. wyszukuję butelkę wody mineralnej na szafce nocnej i z wciąż zamkniętymi oczami - wypijam trzy, cztery łyki. w końcu znów wtulam twarz w poduszkę, mając cholerną nadzieję, że ten szum w głowie ustanie, skronie przestaną boleć. nie wypiłam za dużo - jedynie się zakochałam.
|
|
 |
|
siedziałam po turecku na Jego łóżku. chwilę wcześniej z trudem udało mi się namówić Go na przyjęcie prezentu 'bez okazji'. rozpakowywał, aż w końcu trzymał w dłoniach czerwony kawałek materiału uformowany na bokserki i czytał krótki napis - 'dawca orgazmów'. - co to kurde jest, głupku. - powiedział śmiejąc się i zbliżając do mnie. - przymierzyć? - wymruczał wgniatając mnie swoim ciałem w materac. odnalazłam dłonią Jego kark i przyciągnęłam Go do siebie. - po... tem. - odparłam z trudem, kiedy nasze oddechy zdążyły już się za sobą pomieszać.
|
|
|
|