 |
|
'I pewnego dnia stane w twoich drzwiach
będe cała mokra od deszczu w krótkim rękawku
po mojej twarzy będzie spływać czarny rozmazany makijaż
w jednej ręce będe miała flaszke, a w drugiej papierosa
Podejde i pocałuje namiętnie tak jak nigdy
Po czym spojrze na Ciebie rozbawiona i powiem
-Pierdol się idioto. '
|
|
 |
|
`Jesteśmy w stanie wszystkich pokochać, by ostatni argument "żyj na złość innym" również stracił sens. Wtedy czujemy, że to już wszystko. Tak cicho, bezszelestnie, bo szopki i wznosłości są zbędne; rozcina się nadgarstki, przewraca krzesło, kamień wrzuca do rzeki, przechyla butelkę, połyka proszki, skacze, dociska strzykawkę.
Tak cicho, bezszelestnie, bo szopki są zbędne, bo łzy nadrabiają za każdy krzyk.
|
|
 |
|
Każdy człowiek widzi świat w innych kolorach. Dla niektórych drzewo jest bardziej zielone niż dla innych, dla mnie nie ma barw.
|
|
 |
|
`Już masz ochotę się poddać... Ale wewnętrzny głos mówi Ci żebyś spróbował jeszcze raz i walczył... Nic nie przychodzi Ci łatwo... Na wszystko ciężko pracujesz... Pogódź się z tym, że nie każdy "w czepku urodzony", ale w tym "drugim" życiu nawet "czepek" nie pomoże... Dlatego staraj się żyć tak, abyś to Ty był kiedyś na szczycie mimo swych cierpień i słabości.
|
|
 |
|
pieprzona obojętność z Twojej strony - dziś mam na nią wyjebane.
|
|
 |
|
a jeśli kiedyś przyjdzie Ci na myśl, że fajnie byłoby się zakochać, usiądź i poczekaj aż Ci przejdzie.
|
|
 |
|
na środku autostrady stałam i z rozmazanym tuszem krzyczałam, że miłości nie ma.
|
|
 |
|
Przestajesz mnie fascynować, zaczynasz mnie wkurwiać .
|
|
 |
|
nie pójdę za Tobą na koniec świata, ale mogę nauczyć Cię żyć po mojemu, chcesz?
|
|
 |
|
uwierz, że wcale nie jest mi żal naszych wspólnych nocy, spędzonych na wilgotnej trawie w środku lasu. tych wspaniałych pocałunków, podczas których czułam jak niewinnie się uśmiechasz. wcale nie żałuję Twoich nieskazitelnych spojrzeń, od których robię sobie teraz odwyk. ani żadnej z wypitych wspólnie, filiżanek gorącej czekolady. podczas której, wycierałeś mi czekoladowe wąsy pod pretekstem pocałunku. sms'ów w środku nocy z zapewnieniem, że jestem tą najwspanialszą i, że spędzam Ci sen z powiek. żałuję tylko jednego. braku Twojego 'kocham' przez, które cały świat przestawał istnieć. dzięki, któremu deszcz przestawał padać, a moje ciało stawało się niczym w stanie miłosnej hibernacji.
|
|
 |
|
a wieczorami, namiętnie wtulam się w poduszkę. oszukuję własną podświadomość, że to Ty leżysz obok. napawam się pozostałościami Twojego subtelnego zapachu, próbując odtworzyć sobie rytm Twojego oddechu.
|
|
 |
|
nieumiejętnie chodziła z zamkniętymi oczami po krawędziach chodników, najbardziej ruchliwych ulic. tylko dlatego, że kazał jej być dzielną. chciała za wszelką cenę wyszarpać niebu szczęście. a on? on odwdzięczał jej się, niszcząc każdy z jej błahych uśmiechów. psując jej niebiański taniec w deszczu, o czwartej nad ranem, przynosząc parasolkę.
|
|
|
|