 |
pomyśl, gdzie znajdziesz taką drugą idiotkę, która będzie Cie tak mocno kochać, która będzie Ci wierna do końca życia, która będzie na każde Twoje zawołanie, która będzie Cie podziwiać, wspierać i starać się zrozumieć, mimo tego, że Twoje zachowanie nie zawsze będzie odpowiednie, która będzie przykładną żoną, sprzątającą dom, gotującą obiad na czas i podającą piwo, gdy będziesz siedział przed telewizorem nic nie robiąc. no pomyśl jaka dziewczyna będzie Cie tak traktować. żadna, żadna nie jest na tyle głupia. żadna oprócz mnie nie jest tak ślepo w Tobie zakochana. ale przecież dla Ciebie to wciąż za mało, no oczywiście.. I nieogarniamciebejbe
|
|
 |
chcę, żeby był. ale nie ma go kurwa. no nie ma. I nieogarniamciebejbe
|
|
 |
a ja wciąż się łudzę, że po prostu jesteś zbyt zajęty by się odezwać. I nieogarniamciebejbe
|
|
 |
Wiesz, że to co było nie wróci, ale czasem masz nadzieję.
|
|
 |
Tak cholernie mi na tobie zależy, że nawet ja sama nie jestem w stanie tego do końca zrozumieć.
|
|
 |
To dziwne kiedy mijają dni, tygodnie, miesiące po rozstaniu. Czasami masz już kompletnie wyjebane, a potem przychodzi taki moment że oddał byś wszystko za jedną chwilę spędzoną z Tą osobą. Uświadamiasz sobie jak dużo was łączyło. I tęsknisz, tęsknisz bo wiesz że to już nigdy nie wróci, że tego nie da się naprawić.
|
|
 |
Zapomniałeś. To nic. Będę pamiętała za nas oboje.
|
|
 |
Wmawiam sobie, że mi na nim nie zależy, że lepiej by było gdybyśmy się nie widywali, że nie brakuje mi rozmów z nim, jego dotyku, wspólnie spędzonego czasu, że nie tęsknię za jego uśmiechem, ale kurwa to wszystko tylko kłamstwa.
|
|
 |
Ja zapatrzona w Ciebie, Ty w nią, ona w siebie.
|
|
 |
czuję się jak kretynka, czekając na Twoją wiadomość, która nie nadchodzi. godzinami łudzę się, że pomyliłeś numery, że straciłeś zasięg, bądź padła Ci bateria. nigdy, nie dopuszczam do siebie myśli, że zapomniałeś o moim istnieniu.
|
|
 |
witaj w XXl wieku, w którym to dziewczyna ma się starać o chłopaka, pisać do niego i przepuszczać w drzwiach
|
|
 |
Codziennie wieczorem wymyślam sobie jak to będzie gdy w końcu porozmawiamy. Może mi wybaczysz, przytulisz i znów będzie dobrze. To chyba jest nadzieja, prawda? Już dawno bym ją wywaliła gdybym tylko mogła, bo wiem że to czego bym chciała jest niemożliwe. Ale ta trzyma się mnie jak głupia. Podobno umiera ostatnia. W takim razie umrze. Tuż po mnie. A to już nie długo. Bez Ciebie po prostu nie mogę.
|
|
|
|