 |
|
nie mam potrzeby zrobienia czegokolwiek, nie mam potrzeby mówienia czegokolwiek, nie mam potrzeby udawania, jak to jest spoko i zajebiście. nie chcę nic wiedzieć. chcę wcisnąć pauzę i odpocząć od tego szaleństwa, od tego zgiełku, od nadmiaru uczuć, nadmiaru cierpienia.
|
|
 |
|
Wolę siedzieć z chłopakami, którzy wywołują na mojej twarzy uśmiech, niż z dziewczynami, które siadają w kółku i obrabiają każdemu dupę.
|
|
 |
|
Może kiedy zobaczysz ją w za dużym swetrze, z papierosem w dłoni, siedząca na parapecie Ze łzami w oczach, które już dawno zmyły makijaż, Może wtedy dotrze do Ciebie jak bardzo Cię kochała.
|
|
 |
|
jestem jeszcze dzieckiem, potrzebuje jeszcze miłości, wsparcia, trzymania za rękę gdy jest źle i uścisku. jestem dzieckiem ! nie chce podejmować ciężkich decyzji. nie chce.
|
|
 |
|
nieważne ile masz wad i tak chcę Ciebie.
|
|
 |
|
Pierwsza zasada, by być kimś musisz zostać sobą. Stój na nogach twardo idąc nawet krętą drogą.
|
|
 |
|
tylko ja i mój cień na ścianie. wódka i paczka ulubionych papierosów. umarłe ciało skrywam pod granatową bluzą. nie mam siły odebrać nawet dzwoniącego telefonu, bo po co jeśli to nie ty. wspomnienia kąsają jak wściekłe osy. sączę gorzki trunek, którego zawartość z każdą minutą się powiększa od łez kapiących do szklanki. papieros w dłoni już dawno się wypalił, swój popiół trącił na nagie udo. nie czułam bólu przecież ja już nic nie czuję.
|
|
 |
|
I takie dziwne uczucie kiedy słyszę jak ktoś wymawia Twoje imię.
|
|
 |
|
W życiu jest taka chwila, kiedy zapominasz o wszystkim i wszystkich. I czujesz tylko miłość do Niego.
|
|
 |
|
Najpiękniejsze było to, że ufałam Mu bardziej, niż sobie. Kiedy podawał mi dłoń, a następnie zaciskał w niej moją - mogłam zamknąć oczy mając pewność, że zaprowadzi mnie do najcudowniejszego miejsca na ziemi. Gdy wypuszczał chmarę swojego gorącego oddechu na mój policzek w środku zimy nawet czubki palców od stóp mimowolnie odmarzały. A każde z Jego słów, wszystko co mówił było tak wyśnione - nawet banalne "do zobaczenia" sprawiało, że serce nabierało podwójnych rozmiarów.
|
|
 |
|
Zaprzyjaźniłyśmy się bo uciekałyśmy tą samą drogą, spotkałyśmy się gdzieś pomiędzy używkami, na ulicach, w kłębach papierosowego dymu. Kreski na kartonowych sokach układane dowodem, kieliszki na szachownicy w parku nocą, długie rozmowy, chwile załamania, wyjebongo, a wszystko zabarwione pragnieniem chwilowej ekstazy, oderwania się od całego pieprzonego świata.
|
|
|
|