 |
|
racje Twojej racji, które łykam na kolacje, choć jest ciężkostrawna to sram na nią od dawna
|
|
 |
|
lecz mam to co napędza całą machinę, filtruje słowa, które nakładam na ślinę
|
|
 |
|
razem wbijamy się w salę, skarbie wyglądasz wspaniale
|
|
 |
|
nie mogę w nocy zasnąć, kręce się i wierce, wypity drink rozsadza moje serce
|
|
 |
|
Dziś inaczej na to patrzę, poważnie, wiedza, rozwój to zajebiście ważne.
|
|
 |
|
każdego dnia staram się być lepszym, bo dobrze wiem
jak życie łatwo można spieprzyć.
więc czemu życzysz mi źle?
dlaczego wchodzisz w drogę, przecież robie tu co mogę,
by w życiu odnaleźć się.
|
|
 |
|
Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje
|
|
 |
|
tak sie boje o siebie, ze zostane sam, o swoj psychiczny stan
|
|
 |
|
żyj z całych sił i uśmiechaj sie do ludzi, bo nie jesteś sam
|
|
 |
|
myślą że są elitą.... on jest zwykłym dupkiem ona pospolitą dziwką.
|
|
 |
|
z perspektywy wszystko wygląda inaczej
|
|
 |
|
Nie rozumiem słów, którymi mówią do mnie inni. Ich pragnień, ich gestów i wyrazów. ich twarzy, ich prawdy, ich szczęścia, chyba nawet ich marzeń.
|
|
|
|