 |
|
Brakowało znów jednego puzzla : Twojego zaangażowania .
|
|
 |
|
Niektórzy ludzie po prostu inspirują. Rozmawiasz z nimi, a w międzyczasie wyświetla ci się slajd obrazów, zdarzeń, zlepków słów, które dopasowujesz jak puzzle w jedną całość. Czasem odchodzą, zostawiając blask spojrzenia, z którego z taką łatwością to wszystko czerpałeś. Jednak wspomnienie nie wystarcza. Choć łudzisz się, że znów coś załomocze, trybiki zaczną pędzić w tamtą stronę, może będzie jak dawniej...
Niektórzy po prostu są na chwilę. Może najważniejszą w życiu. Może tę jedyną, do której będzie wracać się przez lata, nawet gdy pozostawione spojrzenie doszczętnie wyblaknie. Ci, którym zawdzięcza się choć jeden wers, są pomimo.
Trzeba tylko iść dalej. Po inne spojrzenia. Po inne chwile. Po nowy początek. By nie zatracić w sobie chęci do czegoś, dzięki czemu jesteśmy, tacy jacy jesteśmy.
|
|
 |
|
Ta beznadziejna ufność odbijająca się w jej brązowych tęczówkach na dźwięk jego imienia.
|
|
 |
|
I był jej indywidualnym szczęściem, silnym narkotykiem, od którego była uzależniona już na wieki.
|
|
 |
|
Pochyliła głowę i przycisnęła usta do jego ucha. - Mój - szepnęła. - To jedno krótkie słowo wstrząsnęło nim aż do głębi duszy. Sięgnął po jej dłonie, odwrócił je wnętrzem do góry i na każdej z nich złożył pocałunek. - Moja - odszepnął.
|
|
 |
|
ubrałam na siebie kurtkę i wyszłam na balkon zapalić peta. 'co robisz, przecież Ty nie palisz? obiecałaś mi to' - usłyszałam Jego głos za sobą. zaciągnęłam się, po czym wypuściłam dym wprost w Jego twarz. ' Ty też mi obiecałeś - że zawsze będziesz mnie kochał ' - powiedziałam, po czym wyszłam gasząc papierosa na barierce.
|
|
 |
|
Siedziała wtulona w miłość swojego życia,niczego jej nie brakowało,przecież mężczyzna który zdobył jej serce,mocno ją tulił szepcząc czułe słowa.Tym razem szczęście jej nie opuściło. - Kocham cię. - powiedział. - Usłyszała od ukochanego największa szczęściara. - dopowiedziała,słodko się uśmiechając.
|
|
 |
|
gdyby kochał każdy centymetr twojego ciała, każdy milimetr duszy, każde uderzenie serca, nie odszedłby.
|
|
 |
|
On był zawsze przy mnie, nie zważając na wszystko, zawsze mogłam się mu zwierzyć, poradzić w każdej sprawie, to zawsze z nim spotykałam
się po lekcjach, to właśnie moja mama mówiła, że zachowujemy się jak stare małżeństwo, bo przecież ciągle przesiadywaliśmy u mnie albo
u niego, niektórzy gdy na nas popatrzyli sądzili, że jesteśmy parą, ale tak nie było, byliśmy tylko dobrymi przyjaciółmi, jednak on zbłądził,
zmienił towarzystwo i odszedł ode mnie, zostawiając mnie samą, bez żadnego wyjaśnienia. teraz gdy przechodzimy obok siebie zostają
nam tylko zwyczajne, puste spojrzenia i nic nie znaczące cześć.
|
|
 |
|
Pójdziemy na spacer ja pokażę ci K-ce
Walniemy flaszkę, spalimy jointa, to dla mnie maszkiet
|
|
 |
|
Nie stój w deszczu, daj rękę chodź już ze mną, pamiętaj, że jestem gdy za oknem panuje ciemność
|
|
|
|