 |
|
wszystko poprzedzało moje plany. nic i nikt nie był ważny oprócz Ciebie. teraz wiem, że źle zrobiłam wybierając Ciebie. po prostu zerwałeś ze mną, a ja się sama sobie dziwię, że nie mogę się pozbierać. wciąż coś czuję, gdy ktoś wymawia Twoje imię. gdy Ci.ę widzę wciąż mam jakieś motylki w brzuchu.
|
|
 |
|
nierealne plany, marzenia, które nie będą realne i myśl, że już nikt Cię nie kocha.- bezcenne ?!
|
|
 |
|
wychodzisz i zostawiasz mi, przez próg rzucony, tani gest.
|
|
 |
|
północ z minutami , a on nawet nie wysłał esemesa o treści dobranoc. coś było nie tak. zawsze go wysyłał. często przychodził pod mój blok i dzwonił, bym spojrzała przez okno. nie zadzwonił. martwiłam się, można powiedzieć, że nie przespałam całej nocy dopiero nad ranem zaspałam. rano zadzwoniłeś Ty z przeprosinami, że telefon Ci się wyładował, a nie mogłeś znaleźć ładowarki. za chwilę dzwoni ktoś do drzwi otwieram zaspana i widzę , że to Ty z różą. od teraz nie dzwonisz wieczorem powiedzieć ' dobranoc', lecz przychodzisz rano mówiąc dzień dobry śpiochu.
|
|
 |
|
chciałam by chodź raz na mnie spojrzał w szkole na korytarzu. wiedziałam, że to jest nierealne, w końcu miał swoje koleżanki i nie patrzyłby się na taką małolatę jak ja. - zawsze tak myślałam, a teraz ? teraz chodzę z nim od ponad roku i jest nam ze sobą dobrze.
|
|
 |
|
tęsknie za tymi rozmowami na gadu. za esemesami o 2 w noc, a nawet za tym Twoim śmiesznym uśmiechem, gdy jesteś zazdrosny. sama to spieprzyłam i wiem, że już nie mogę tego naprawić.
|
|
 |
|
już nie miała do kogo tęsknić, na kogo się denerwować, kogo kochać. czasem było jej naprawdę źle z myślą, że nie ma dla kogo żyć, że nie ma przyjaciół, którzy staneli by za nią murem i chłopaka, który by ją obronił.
|
|
 |
|
miałam ochotę zrzucić telefon z dziesiątego piętra. wkurzało mnie to, że milczał, ale powstrzymywał mnie fakt , że może jeszcze zadzwonisz.
|
|
 |
|
spotkaliśmy się na ulicy. powiedziałeś czesc, nawet się nie odezwałam. usiadłam na ławce. wszystko wróciło, wróciły wspomnienia. siedziałam tam parę godzin. telefon wielokrotnie dzwonił, lecz ja nawet nie popatrzyłam kto to. nagle rozpętała się burza. nikogo do o koła nie było, a ja wciąż siedziałam na tej ławce. do domu przyszłam cała morna, wszyscy pytali co się stało dlaczego nie odbierałam. nie miałam ochoty z nikim gadać. położyłam się i zaczęłam myśleć. nie próbowałam zapomnieć, bo wiedziałam , że i tak to kiedyś wróci.
|
|
|
|