 |
|
Potrzebuję Cię, by jutro było lepsze.
|
|
 |
|
Bo to wcale nie jest takie łatwe, zapomnieć o kimś, kogo się kocha to jak zapomnieć jak ma się na imię.
|
|
 |
|
Łasko ♥ -ej ej ! Łasko mnie dotknął ;D mam jego autograf i wymacałam jego palec XDD haha a tobie nie dał ! ;D i po każdym punkcie zdobytym przez jastrzębski drzeć się jak głupie jako prawie jedyne w całej hali ;D kocham was ;*
|
|
 |
|
Mówisz, że nie czujesz nic, a po nocach płaczesz. Wszyscy myślą, że trzymasz się, nikt nie wie, że jest inaczej.
|
|
 |
|
Bałam się miłości, którą On chciał mi dać.
|
|
 |
|
uwierz, nie jest łatwo zapomnieć tych kilku lat, kilkunastu wspólnych miesięcy, miliona wspólnych dni, chwil, wspomnień.
|
|
 |
|
nigdy nie przepraszaj za to, co czujesz. to jak przepraszanie za bycie prawdziwym.
.
|
|
 |
|
Kiedyś przyjaźń była moim celem, dzisiaj - niespełnionym marzeniem.
|
|
 |
|
Ludzie mówią, że będzie lepiej ? oni kłamią.
|
|
 |
|
Ty może nie wiesz, lubię jak się śmiejesz.
|
|
 |
|
Nie wiedziałam czy mówi prawdę, czy przesadza. Wiem jedno, on był, jest i będzie chory. Wszystko musi być takie jak sobie wymyśli. kiedy strzepał ostatni raz popiół, spytał jaka jest moja decyzja. Rozpłakałam się, powiedziałam, że się go boję i chcę o nim zapomnieć. Chociaż mój tok myślenia był inny. Chciałam natychmiast się na niego rzucić, pocałować. Wyśmiał mnie, złapał za nadgarstki i przybliżył do siebie. Ugryzł delikatnie moją wargę i przypomniał mi za czym tak bardzo tęskniłam. Kiedy odczepiliśmy się od siebie, powiedział coś w stylu " no to cześć, skoro chcesz o mnie zapomnieć." jego prawy kącik ust uniósł się w górę i zabrał cały ekwipunek z którym przyszedł. a ja zamiast się wrócić do klasy upadłam ze spazmatycznym płaczem na granit schodów wejściowych. Oczywiście to usłyszał, na to liczył. Wrócił się, z retorycznym pytaniem wyrytym na ustach. "to jak robimy?" złapałam dłońmi jego policzki i wpiłam się łapczywie w jego usta. "no chyba wiesz jaka jest odpowiedź". [cz. 3]
|
|
 |
|
Już za chwile siedziałam mu na kolanach, wdychając jego papierosa, trzymanego w zębach, po mojej prawej stała połowa 0.7. zaczął się śmiać, w ten swój perfidny sposób. Wtedy ma taki pełny uśmiech, jego dołki w policzkach robią się wyraźniejsze, oczy bardziej błyszczą niż zwykle i ma wtedy ten absolutnie paraliżujący głos. Pamiętam od kiedy się poznaliśmy poddawałam się sile jego tęczówek. On to wiedział, wykorzystywał to przy każdej okazji. Dzisiaj przyszedł mnie odzyskać, bałam się zaśmiać, ale szczerze to na to miałam ochotę. Utulił mnie w swoich barkach i zaczął zasypywać bezsensownymi pytaniami. Na końcu spytał jak się czuję bez niego i czy sobie daję radę. ja stwierdziłam prawdę, że nie. Bez sensu było kłamać i tak znał prawdę. Zaśmiał się delikatnie i spytał czy chciałabym, powrócić to co było wcześniej. Powiedział też, że mam czas do przemyśleń do momentu kiedy on skończy palić, bo wtedy idzie i wyrżnie każdego, który mu nie podpasuje. [cz 2.]
|
|
|
|