Zabijasz mnie. Wyjadasz wnętrze, wysysasz życie. Powoli, boleśnie. Aż nie zostanie ze mnie nic, a ty odejdziesz. Zostawisz mnie samą, jak puste opakowanie po czekoladzie. A ja? Zostanę, nie umrę. I będę cierpieć, aż do końca.
Pierwsza miłość powinna być okropna, żałosna i zupełnie bez sensu. Powinna boleć, przyprawiać o mdłości i zawroty głowy. Przypominać najgorszą chorobę jaką świat znał. Tylko po to, żeby się sparzyć. Żeby już nigdy nie popełniać tak wielkiego błędu.