 |
|
i karcę sama siebie, za to jaka głupia potrafię być. mimo tego całego gówna jakie mi sprawiłeś, tych kłamstw i łez, nie umiem Cię nie kochać. i naiwnie łudzę się, że przejrzysz na oczy w odpowiednią porę.
|
|
 |
|
nie martw się, mi będzie zależeć podwójnie. za nas oboje.
|
|
 |
|
Żaden melanż nie ma prawa odbyć się beze mnie / ?
|
|
 |
|
potrzebuję jakiejś miłości, ale mogą też być piwa.
|
|
 |
|
pokochałam skurwiela, spierdoliłam sobie życie.
|
|
 |
|
kiedy odszedł, skradł moją całą radość. zgasił coś, co rozświetlało moje życie.
|
|
 |
|
gdyby tylko wiedział, co moje serce wyprawia na jego widok.
|
|
 |
|
jego oczy jak spadające gwiazdy zwiastowały nowy, lepszy świat.
|
|
 |
|
jak nigdy potrzebowałam go obok. chciałam, by odgonił wszystkie raniące mnie sprawy, otulił swoim męskim ramieniem, które gwarantowało moje bezpieczeństwo. dotyk jego dłoni, oddech na moim karku i cudowne, blade usta sprawiały, że miałam siłę, by żyć.
|
|
 |
|
Jaki poniedziałek, taka reszta tygodnia. // imprezowo z panią closed. < 3
|
|
|
|