 |
|
nie ważne jaką drogą będziesz dążył do zwycięstwa, ważne byś je osiągnął
|
|
 |
|
wiem, śmierć nie jest rozwiązaniem, ale sądzę że twoja rozwiązałaby niemalże wszystkie moje problemy
|
|
 |
|
wiesz... mimo wszystko, to właśnie ja dostaję wszystko czego zapragnę, więc ciesz się tym swoim cudownym i długim życiem, podczas gdy ja będę się świetnie bawiła odbierając ci to, co kochasz
|
|
 |
|
znowu trzymamy się za ręce, znowu ukrywamy się przed światem
|
|
 |
|
byłeś marzeniem, zmieniłeś się w koszmar
|
|
 |
|
można kogoś znać całą podstawówkę, trzy lata gimnazjum i dwa lata szkoły średniej i nadal nic o niej nie wiedzieć.
|
|
 |
|
Rozsądek mówi nie nie pij, jednak myślę - CHLEJ.
|
|
 |
|
Teraz,gdy przechodzisz obok mnie mówisz cześć - tak obojętnie, Twoje oczy są zimne,puste,nic w nich nie ma,zupełnie nic. My już nawet ze sobą nie rozmawiamy. A kiedyś...kiedyś nie wytrzymalibyśmy dnia bez choćby jednego smsa.
|
|
 |
|
Cmentarz. Cmentarz otoczony wysokim żelaznym płotem porośniętym bluszczem. Cmentarz w moim umyśle. Rośnie tu trawa. Są drzewa (głównie wierzby) , jest mgła, są krzewy dzikiej róży i fioletowe, więdnące kwiaty. Są i groby. Znajdziesz tu te stare, zapomniane, zaniedbane, ale także te nowe, które są odwiedzane kilka razy dziennie. Stoją przy nich ławeczki, żeby można było dłużej przy nich wytrzymać. Codziennie tu siadam. Spędzam z tymi nagrobkami kilka godzin każdego dnia. Wspominam tu. Ludzi, zdarzenia, uniesienia i fascynacje, a także rozczarowania, bóle i łzy. Pod kamiennymi płytami spoczywają ludzie. Tak, ludzie. Nie ich wspomnienia, nie moje złamane marzenia. Ludzie, prawdziwi ludzie z krwi i kości. Na ten cmentarz trafiają ci, którzy wykreślili się z mojego życia. Chcieli zniknąć –zniknęli. Ale nie potrafię pozwolić im odejść. Nie umiem zostawić ich w spokoju. Gdybym umiała, spaliłabym ich ciała, a nie, stawiała marmurowe nagrobki z wielkimi zdjęciami.
|
|
 |
|
Przecież ja tam nie wrócę. Nie ma mowy. Ja naprawdę nie dam rady. Nie mam siły wstawać z łóżka, a co dopiero ścierać się ze szkołą. Jeszcze trzeba tyle zaliczyć, tak mnóstwo do zrobienia, a ja nie mam siły, tak po prostu. Skupić się na czymś? To niemożliwe. Wszystko mnie rozprasza. Chciałabym dorównać do mojego poziomu, żebym mogła stwierdzić, że nie jestem aż tak żałosna jak mi się wydaje. Ale nie dam rady. To nie tak, że sobie wmawiam. Potrafię racjonalnie ocenić swoją wartość i inteligencję. Których aktualnie nie ma w ogóle.
|
|
|
|