 |
|
"Wszystko, co na świecie
/Wszystko ma swój czas
/Raz jest dobrze, a raz nie
/Czasem krzykniesz: "nie"
/A czasem cichuteńko powiesz: "tak"
/Tak jest..." ..
|
|
 |
|
Dziękuje.. za uśmiech, za ciepło, za każdy żart, za przytulanie, za łzy, za każde ze słów, za radość, za smutek, za każdy wspólnie spędzony dzień. za zdjęcia, za wspomnienia, za każdą chwilę. za teraźniejszość, za zmienienie postrzegania przyszłości, za prezenty, za trudne decyzje, za każdą wspólną noc, za ilość wspólnie spędzonych godzin, za wytrzymywanie ze mną na zakupach, za wspólną ulubioną muzykę, za każdy nieobejrzany do końca film, za plany, za marzenia. w szczególności dziękuje za miłość. / dla Najważniejszego.. / Maniia
|
|
 |
|
Dzisiejszy walentynkowy wieczór był zdecydowanie lepszy od tego sprzed roku... Cały dzień również. Choć żałuję, że tych kluczyków gdzieś nie zapodziałam..
|
|
 |
|
13 luty. Po nim 14. Też tak miły? Na pewno. -.- ..
|
|
 |
|
Na nieśmiałe, niezbyt długie spojrzenia, czasem z lekkim uśmiechem, odpowiadam odwróceniem głowy. Inaczej nie potrafię. Bo to nie On jest ich autorem. Przepraszam. Lo siento..
|
|
 |
|
nie lubię gdy to robisz. nie lubię, gdy świadomie mnie niszczysz. / maniia
|
|
 |
|
Is he really gone for good? ..
|
|
 |
|
"He has gotten lost
/In the crowd" ..
|
|
 |
|
" A prawda jest taka, że tysiące lat myślę jak w Twe objęcia wpaść... " ..
|
|
 |
|
" If I could start again
/A million miles away
/I would keep myself
/I would find a way " ..
|
|
 |
|
"Try to kill it all away
/But I remember everything." ..
|
|
 |
|
Uwielbiam ten stan, który towarzyszy mi już od dłuższego czasu, kiedy nie mogę znaleźć dla siebie miejsca. Robię cokolwiek, byle się dzień skończył. Zaniedbuję swoje obowiązki, relacje z innymi ludźmi. A potem żałuję, narzekam na brak czasu, na niemoc. Wracam ze szkoły, odpalam kompa, sprawdzam pocztę z samymi reklamami, a na różnych portalach społecznościowych również zero ciekawych informacji. Czasem w trakcie coś zjem. Blog. Godzinami pracuję nad jednym wpisem, bo nie mogę w sobie znaleźć weny. W końcu coś tam tworzę. Bezsensownego, ale ważne, że w ogóle jest. Potem włączam jakieś demoty, komixy lub inne bzdety. Czasem przeczytam jakieś wiadomości. No i wyłączam kompa. Idę przed tv, ale po paru minutach z powrotem wracam do tej samej czynności. I w necie szukam jakiegoś filmu. W końcu zmęczona nudami kładę się spać, wczesnym rankiem bez ochoty wstaję wybudzona przez budzik z koszmaru i znów żyję nic nie robiąc..
|
|
|
|