 |
|
Nienawidzę szpanerstwa, wożenia na pokaz. Pierdolenia o furach, dupach, kokainie i blokach. Nienawidzę skrytojebców za chamstwo i gości co ruchają bladzie nieprzytomne po alko.
|
|
 |
|
Kochanie, jestem głodna myśli o Nas, spragniona chwil, dla których mogłabym żyć i skonać. Jeśli na szczyt, to z Tobą musi być ta droga.
|
|
 |
|
Kochanie, jestem głodna czasu i miejsca. Spragniona szczerości na tej ziemi, gdzie żyć mam. Wybacz, ja się nie sprzedam, nie ma takiej ceny. Kochanie, jestem głodna nieba i spragniona ziemi.
|
|
 |
|
Kochanie, jestem głodna życia i spragniona wyzwań. Nie mam dość, chcę oddychać.
|
|
 |
|
daj się zapomnieć, przeżyć ten świat inaczej
|
|
 |
|
a zresztą nieważne już, możesz spierdalać.
|
|
 |
|
brakuje mi rozmów o 3 nad ranem, wygłupów, brechtów z niczego, Twoich dłoni, głosu, Twojej bliskości, seksownej dupy, zajebistego brzucha, przerw szkolnych spędzanych razem, całowania się na ławkach miasta, przeskakiwania przez bramę, wspólnych imprez i przyjaciół, jedzenia kanapek zrobionych przez moją mamę, grania w siatkówkę i nogę w moim pokoju, zbijania moich obrazków, kręcenia dupą, oglądania wspólnie filmów, przytulania, rozwiązywania Naszych problemów, kilkugodzinnych rozmów, grania w fife na konsoli, oglądania tv, tego jak rozmawiałeś z moją rodziną, chodzenia na spacery w mroźne wieczory i wzajemne grzanie Naszych dłoni, malinek, dotykania, leżenia na moim łóżku w objęciach, robienia słit fotek a nawet tych pierdolonych kłótni.
|
|
 |
|
mamy to samo serce, krew, wyraz twarzy.
|
|
 |
|
Mijamy te same budynki. I niby nic w tym nie ma, ale to nasza ziemia. Chociaż domu się nie wybiera, nie ma miejsca, jak dom. I nawet jak wspomnienia się zatrą, pamiętaj gdzie Twój dom, Twoja oś, Twoje miasto.
|
|
 |
|
Chuj mnie to czy masz domek czy pochodzisz z projektu. Czym jeździsz, gdzie robisz, ile masz z tego. Co ruchasz, jak jesz, ile oblałeś semestrów - reprezentuj co w sercu masz.
|
|
|
|