 |
|
blask czekoladowych uczuć, miła woń perfum pomieszanych z papierosami, ciepłe dłonie, wystające obojczyki, luźne ubrania i rap w czarnych słuchawkach, to wszystko kojarzy mi się z Tobą.
|
|
 |
|
płaczę, śpię, płaczę, śpię. czyżby w moją egzystencję wdała się rutyna? nie potrafię robić czegokolwiek innego. już nawet nie jem, już nawet nie palę. plączę się z kąta, w kąt. matka nie wie co ze mną robić. psychiatra również się gubi. kolorowe tabletki nie pomagają, przyjaciele również. kilka głupich słów zmieniło cały światopogląd. zostawił mnie.
|
|
 |
|
leżę sama, wpatrując się w sufit. po moich policzkach spływają mimowolne łzy, które rozmazują misterny makijaż. głos Piha nawija - '(...) Ciebie już tu nie ma, nie zmienimy już nic.' papieros, wódka, joint nic nie pomaga. krew na moich nadgarstkach daje ukojenie. czuję pocałunek śmierci na ustach. to koniec.
|
|
 |
|
niby już się przyzwyczaiłam do tych ciągłych rozczarowań, a za każdym razem boli tak samo.
|
|
 |
|
Mimo że zadawał tyle bólu , to nigdy nie nazwę Go błędem.
|
|
 |
|
Kiedy słyszę twój głos odbiera mi własny.
|
|
 |
|
I wiem że na pytanie "Kim dla Ciebie jestem?" nie znasz odpowiedzi.
|
|
 |
|
Powiem mu wszystko. To jak bardzo go kocham. Przypomnę mu każdą naszą wspólną chwilę przy której mocniej zabiło mi serce. Każdą Jego obietnicę, każde Jego czułe słowo. To jak mówił że chciałby mieć mnie przy sobie ciągle, tylko przy sobie. Przypomne mu każda pierdolona chwile razem.Każdą. Nawet tą najmniejszą, najbanalniejszą. Przypomnę mu to, jak bardzo się broniłam przed zaangażowaniem, jak bałam się w Nim zakochać, a on powtarzał, że będzie wszystko dobrze./kokaiina
|
|
 |
|
Ja umieram od środka, krwawiąc od wewnątrz
Bez cienia nadziei staram się wciąż to zmienić
by uwolnić swe myśli i na nowo ze wszystkim
znów uwierzyć w marzenia, które chcą przyszłość zmieniać
z każdą chwilą być pewna, że dam radę przetrwać
Mijają miesiące, a tkwi wciąż ten sam problem,
jak obudzić się z marzeń i zacząć żyć dalej,
jak przemówić do serca by przestało się lękać,
jak odgonić te chwile, które wciąż wbijają sztylet
|
|
 |
|
Dla Ciebie iść, tam gdzie nie dotarł nikt,
Dla ciebie znieść, to czego nie da się,
Przy tobie być i za Tobą wszędzie iść,
Być tam gdzie Ty i ocierać wszystkie łzy,
Przed siebie biec, by zdobyć to co tylko chcesz.
Każdego dnia budzić się, widzieć twoją twarz,
Przynosić ci codziennie milion pięknych chwil
Za które ja na koniec świata poszłabym.
|
|
 |
|
On był mój - cały. każdy milimetr Jego ciała i duszy należał do mnie. mogłam z Nim spędzać 25 godzin na dobę, 8 dni w tygodniu, 32 dni w miesiącu, 13 miesięcy.. a byłoby to nadal zbyt mało, by wystarczyło żeby nacieszyć i nasycić się Jego obecnością. sekunda z Nim, w jego objęciach, czując Jego zapach i ciepło była o wiele lepsza niż godzina spędzona z kim innym. świat i ludzie nie byli przy Nim ważni. zrobiłabym dla Niego wszystko. potrzebowałby serca na przeszczep oddałabym Mu swoje, potrzebowałby obecności kogoś kto Go wysłucha - byłabym, potrzebowałby osoby, która Go ogarnie - zrobiłabym to. / r
|
|
 |
|
kto walczy , może przegrać . kto nie walczy , już przegrał .
|
|
|
|