 |
|
Mnie nikt nie zmusza do miłości. A nawet wręcz przeciwnie, wszyscy mi ją odradzają. Ale ta miłość jest dla mnie jak nałóg. Trwam w niej dobrowolnie, nic na siłę. Zachowuję się jak narkoman, który twierdzi, że nie musi brać, ale chce, codziennie zażywając coraz to większą dawkę. Sądzi, że to on jest tego władcą, i to on decyduje kiedy to wszystko skończy, a w rzeczywistości rządzi nim trucizna. Ale on tego nie widzi, kiedyś to zobaczy ale będzie już za późno, żeby tak po prostu się od tego odciąć raz na zawsze. Ze mną jest tak samo. Jestem uzależniona od miłości. A trucizną, która coraz bardziej mnie niszczy jesteś Ty.
|
|
 |
|
Jesteśmy tacy, jakimi nauczyło nas być życie.
|
|
 |
|
Z czasem wszystko się psuje i w końcu znika.
|
|
 |
|
W jednym momencie mam ochotę napisać do Ciebie, powiedzieć co czuję i jak bardzo za Tobą tęsknię. Ale po chwili, gdy przypomnę sobie ile razy przez Ciebie płakałam, dochodzę do wniosku, że nie warto.
|
|
 |
|
Wewnątrz mnie skręca się tysiąc problemów.
|
|
 |
|
Fakt, że mogliśmy zrobić zbyt wiele sprawiał, że wszystko wydawało się jeszcze bardziej podniecające i niezwykłe.
|
|
 |
|
Zycie mnie nienawidzi. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Czy tak wiele wymagam? Nie sądzę. Chcę żyć beztrosko, wolno, przy osobie którą kocham. Przedwczoraj zrozumiałam, że nie można mieć wszystkiego. Tak nagle, nieświadomie mozna stracić wszystko. Najgorsze jest go, że nadzieja odeszła. Jedyna rzecz, która zawsze przy mnie była. Wszystko inne jak szybko przychodziło tak szybko znikało. Te słowa kieruje do Ciebie, nauczyłeś mnie, że ludzie gadali, gadają i będą gadać. Nie sadzilam, że to wlaśnie ty ulegniesz takim ludziom. Przysięgałam sobie, ze nigdy się nie zmienię dla kogoś, ale wlaśnie dzięki Tobie stałam się lepsza(?) nie wiem jak mam to ująć. Dziwne, nie do opisania uczucie. Myślałam, że... W sumie nieważne co myślałam. Po prostu miałam nadzieję, że jednak ten czas nie pojdzie na marne, czas kiedy nie potrzebnie się łudziłam. Neesquik
|
|
 |
|
Kocham Go, tego tak cholernie irytującego człowieka.
|
|
 |
|
Zaciskam z całej siły wszystko, co można zacisnąć w środku siebie, by się znowu nie rozryczeć.
|
|
 |
|
Serce moje zmęczyło się zachwytem, rozpaczą, gorliwością, nadzieją.
|
|
 |
|
Rozbieraj mnie powoli ze wstydu, uprzedzeń, doświadczeń, do samej miłości, aż Bóg wstrzyma oddech.
|
|
 |
|
Powiedz że wytrwamy, że przeżyjemy każdą słabość.
|
|
|
|