 |
dzisiaj całkiem naturalnie udawałam, że jest okej. bez tuszu, podkładu i różu. w ulubionej bluzie, czarnych jeansach i różowej bokserce, a spinając włosy w myślach powtarzałam jedno. 'tylko się nie rozrycz idiotko.' / kszy
|
|
 |
mając całkiem wyjebane na powtórzenie z biologii i pracę pisemną, spakowałam się w moją wielką torbę z najki i pojechałam na basen. a teraz będę siedzieć do 3 ogarniając wszystko po trochu, świetnie. /kszy
|
|
 |
aa, abstracion się musi pochwalić, iż ma faceta. dlategóż od teraz wpisy wyłącznie o szczęśliwej miłości. czekajcie cierpliwie cukiereczki, aż mnie chyci wena < 3.
|
|
 |
uwielbiam umawiać się z Tobą na melanże. wiesz czemu? bo to jest tak meeega pokopane, że nie możemy się dogadać i wychodzi na to, że nie pijemy. wtedy jestem wkurwiona na cały świat i wszystko mam w dupie. a finał jest taki, że przychodzisz po mnie w najmniej spodziewanym momencie. otwierając drzwi z uśmiechem wpuszczam Cię, a Ty przechodząc przez próg tym swoim kozackim głosem mówisz 'no zakładaj szybko te swoje śmieszne kaloszki i idziemy chlać.' ubóstwiam w Tobie ten spontan. / kszy
|
|
 |
uwielbiam babcię za to, że cały czas wydaje jej się, że mam 6 lat, że połowę ferii spędzę u niej, że największym moim problemem jest to,że zapomniałam odrobić lekcje, że stara wpłynąć na moje odżywianie się i urozmaica moje życie truskawkowym kisielem. /kszy
|
|
 |
przyznaje. to nie było zbyt fajne. dziewczyna dała Ci wymówienie ze swoich majtek. / pih ! < 3
|
|
 |
i po raz kolejny jestem w stanie stwierdzić,że czasami zapominam do czego służy mózg. /kszy
|
|
 |
i nic mnie tak nie odpręża po ostrej kłótni jak hip hop w słuchawkach. / kszy
|
|
 |
no to teraz poproszę przynajmniej jeden argument, dla którego tak kurewsko zmarnowałeś nam życie. słucham. / kszy
|
|
 |
jechałam z mamą do domu bocznymi drogami. z zakrętu wyszło trzech chłopaków. 'ocho, nieźle.' powiedziałam. spojrzała na mnie mama pytając co jest. 'nic, po prostu jestem nieogarnięta.' rzuciłam, po czym mama dodała szybko 'no.. całkiem nieogarnięta. ' zbliżając się do nich, zaczęłam się szeroko uśmiechać - zobaczyłam najlepszego kumpla. odwzajemnił tym samym. zaczął machać. oczywiście też jak głupia zaczęłam wystawiać dłonie. gdy było już 'po wszystkim' mama skomentowała nasze codzienne zachowanie, o którym nie wiedziała do tej pory. 'pojebańce no. pojebańce' uśmiechając się zakończyłam naszą rozmowę 'nie mamuś, wydaje Ci się.' uwielbiam te jej bezpodstawne zarzuty i aluzje. / kszy
|
|
 |
a później nadchodzi taki moment, kiedy jesteś w stanie oddać wszystko za to, aby zasnąć w jego
objęciach. nawet parę Twoich najukochańszych butów, które mówią do Ciebie 'mamo'.
|
|
|
|