 |
|
po prostu nie ogarniam siebie, ciebie, jej, jego, ich, was. jednym słowem ludzi.
/ kashiya
|
|
 |
|
kolejny dzień i kolejna szansa przemija. / kashiya
|
|
 |
|
dalej muszę chodzić szkolnym korytarzem, udawać że jest wszystko dobrze. nie mogę już patrzeć się na ciebie, twoich znajomych. to mnie przerasta. / kashiya
|
|
 |
|
siedziała w swoim ulubionym bujanym fotelu, przykryta ciepłym kocem, z szklanką dobrej, zielonej herbaty w dłoni – jak zawsze, kiedy myślała o nim. ciszę wypełniającą jej pokój przerwał dzwoniący telefon. upiła jeszcze jeden łyk pachnącego napoju i odstawiła naczynie na niewielki stolik stojący tuż obok. leniwie zrzuciła koc na podłogę, po chwili wstała i z niechęcią wzięła telefon do ręki. wpadła w osłupienie. dzwoniła jego mama. – ha…halo? – wydukała dziewczyna. – miał wypadek. nie żyje… - poczuła, jak jej serce łamie się na tysiące kawałków. upuściła w bezsilności telefon. otworzyła okno, ustała na parapecie. ‘kochanie, już do Ciebie idę’ – krzyknęła, skacząc z czwartego piętra.
|
|
 |
|
kiedy był przy mnie, próbował spełnić moje marzenia świat był taki piękny. kiedy dowiedziałam się że nie żyje, pomyślałam ' jak on nie, to i ja nie ' ale jednak nie, przecież on by nie chciał żebym odeszła. spotkamy się jeszcze kiedyś, jeszcze będę mogła się przytulić do najcudowniejszego dziadzia w całej mojej rodzinie, kochałam i kocham go ponad życie. on teraz jest przy mnie, wiem to. pilnuje każdego mojego kroku. / kashiya
|
|
 |
|
jak każdy, jak co roku pojechałam z rodzicami na cmentarz. kiedy już pomodliliśmy się na grobach bliskich, tato podszedł do znajomych. było ciemno, wiec nie zauważył w którą stronę ja poszłam. poszłam na grób, który znaczył dla mnie wiele. uklekłam i zaczęłam płakać. nagle ktoś mnie przytulił, gwałtownie się odwróciłam. to była moja mama, pytała co się stało. ja cała rozpłakana, powiedziałam ' on, to właśnie on. to dzięki niemu jeszcze jestem na tym świecie. cholera, jak ja mogłam na to pozwolić' mama nie wiedząc o czym mówię wykrztusiła z siebie ' córuś, powiedz co ty masz z nim wspólnego. co się wydarzyło tej nocy, kiedy on zginął ' nie mogłam o tym mówić, rozpłakałam sie głośno, dotykając grobu.nie dałam rady wytłumaczyć jej co się stało, nie dzisiaj nie w ten dzień. po jakimś czasie powiem jej że to moja najpiękniejsza i najlepsza miłość która uratowała mnie. nigdy o nim nie zapomnę, za dużo dla mnie znaczy, za dużo dla mnie zrobił. / kashiya
|
|
 |
|
wygrałbyś tą edycje mam talent, bo masz wielki. bo kto by zaliczył piętnaście panienek w miesiąc? zgłoś sie, zagłosuję jak mi doładujesz konto. / kashiya
|
|
 |
|
twoja panienka przerabia zdjęcia w wordzie, ubiera się na przecenach w szmateksach i szuka facetów w burdelu. jest niezła, gratulację. żyjcie sto lat razem w jej świecie. / kashiya
|
|
 |
|
i znowu kłótnia z rodzicami. przyszłam do domu pijana, od moich ciuchów było czuć dym papierosów, że na pewno byłam w jakimś klubie z nie wiadomo kim. ale nie, to nie był żaden klub. to nie był nie wiadomo kto. to było moje osiedle, to byli moi przyjaciele. / kashiya
|
|
 |
|
dalej święto, na które zjeżdża się rodzina. dalej będę musiała udawać że jestem małą, wesołą dziewczynką. na pytania typu ' masz chłopaka, jak z chłopakami czy mam kogoś na oku ' będę musiała wydusić z siebie jakieś kłamstwa. / kashiya
|
|
 |
|
Zaczęłam nowe życie bez Ciebie, muszę Ci powiedzieć że jest ono zajebiste. / kashiya
|
|
 |
|
'musimy się spotkać. czekam.’ – odczytując tą wiadomość od Ciebie, poczułam delikatne ukłucie w okolicach serca. przygryzłam wargę. coś musiało się stać. nie zważając na nic, wybiegłam z domu. wiedziałam, że będziesz w parku. to było nasze miejsce, wiązało się z nim wiele niezapomnianych dla nas chwil. kiedy Cię zobaczyłam, opartego o drzewo, moje serce wpadło w arytmię. patrzyłeś przed siebie takim pustym wzrokiem. bez słowa chciałam złapać Cię za rękę. nerwowo ją cofnąłeś. – co się dzieje? słońce, co jest? – czułam, że w oczach stoją mi łzy. – obawiam się, że to koniec. - Twoje spojrzenie było przerażająco obojętne. deszcz łez oblał moją twarz. upadłam w bezradności na kolana. - co zrobiłam nie tak? – wyszeptałam. – na to wychodzi, że zbyt mocno mnie pokochałaś. - odpowiedział.
|
|
|
|