 |
|
Chciałam Ci tylko powiedzieć jak bardzo Cię
nienawidzę. Nie potrafię znieść też tego co ze
mną robisz. Łamiesz moje zasady. Nienawidzę
zauważać jak zmieniasz mnie z dnia na dzień,
może nawet z minuty na minutę. Nienawidzę
naszych rozstań, ale chyba jeszcze bardziej
nienawidzę naszych powrotów. Nienawidzę
tego, że ciągle siedzisz mi w głowie. Nienawidzę
też tego, że wszędzie Cię pełno. Przecież to
wszystko zupełnie inaczej miało wyglądać.
Miesiąc temu miało Cię tam nie być. Ale jeszcze
bardziej nienawidzę siebie. Za brak silnej woli
|
|
 |
|
Tak, bo najlepiej nazwać mnie sztuczniakiem. Wy, dzięki temu, opanujecie
frustrację, myśląc, że mnie to w jakiś sposób zaboli. Otóż nie, zmartwię
was kochani. Lubię, kiedy ktoś tak do mnie mówi. Mało tego, ja to kocham,
po prostu ubóstwiam. A wiecie o czym wtedy myślę? O tym, ja bardzo musi
byś ograniczony autor tych słów. Jak bardzo musi mnie nienawidzić. Jak
bardzo musze mu przeszkadzać. Jak bardzo nie może znieść mnie, mojego
wyglądu, charakteru, sposobu mówienia, chodzenia, zachowanie. Wtedy
aż chce mi sie żyć. Szczęście mnie rozpiera z tej waszej nienawiści. Dziękuję
wam. Nadal chcesz mnie nazwać sztuczną lalką? Proszę bardzo!
|
|
 |
|
Miłość jest pełna pułapek. Kiedy chce dać znać o sobie - oślepia światłem i nie pozwala dojrzeć cieni, które to światło tworzy.
|
|
 |
|
Ale czy może być większa tortura niż nagłe uświadomienie sobie, że ta nadzieja była tylko złudzeniem podnieconych zmysłów?
|
|
 |
|
Niewiem co to za uczucie.
Niewiem co się ze mną dzieje .
|
|
 |
|
poznajesz chłopaka, podoba ci się, nawet bardzo. wstydzisz się zagadać ale cały czas o nim myślisz. zastawiasz się jaki jest, co lubi. stwarzasz w swojej głowie sytuacje w których moglibyście się bliżej poznać. ukradkiem patrzysz na niego gdy ten przechodzi akurat obok. wyłapujesz wszystkie informacje o nim z rozmów innych osób. stawiasz wnioski. kreujesz jego obraz w wyobraźni i nie jesteś świadoma tego ze to fikcja.
|
|
 |
|
I wczoraj . Wyszłam zaśnieżoną ulicą na spacer po parku . Delikatne płatki śniegu spadały na moje długie ciemne włosy . Kochałeś je . Patrzyłam na światełka które migotały cudnym blaskiem, miały kolor moich oczu które tak wielbiłeś. Idąc dalej poczułam chłód. Moje ręce zmarzły , Ty nigdy nie pozwoliłbyś na to . Ty założyłbyś mi czapkę . Spojrzał w me oczy i trzymając mnie za ręce powiedział że świat mógłby się teraz skończyć bo Twoje życie jest w moich oczach.
|
|
 |
|
Nie jestem w stanie dać siebie więcej niż jestem więc nie oczekuj więcej, oszaleć można przez presje. Mam tylko dwie ręce i cały świat stresów, mam mało miejsca dla siebie, to pełne uniwersów. Spraw, zadań, zajęć różnych proszę nie dzwoń, nie chcę kolejny raz się kłócić. Sumienie męczy, głowa pulsuje. Mam problem mam, mam kilka miliardów problemów na dobę. Mam szkołę mam dom i ciągle słucham, ciągle muszę coś. Chcę czuć, że wreszcie coś zrobiłam dobrze. Mówią, od bliskich wolno więcej wymagać. Pierdole bliskich, dziś sama z życiem się zmagam. Wiesz ze kocham i pragnę, ale nic więcej nie zrobię. Nie jestem w stanie nic dziś dać, ile bym dała i tak to za mało, ile bym chciała dać - nie jestem w stanie. Wciąż pretensje, końca nie widać żalom, proszę nie dzisiaj, poukładajmy to gdy jutro wstanie. Nie obwiniaj mnie proszę dobrze znam powagę sprawy, to co było między nami dzisiaj już się nie odstanie.
Będzie dobrze.
|
|
 |
|
Bo nigdy nie myślisz, że ostatni raz jest ostatnim razem. Myślisz, że będzie więcej. Myślisz, że masz wieczność, ale nie masz. Potrzebuję znaku, że coś się zmieni, potrzebuję powodu, żeby dalej wierzyć. Potrzebuję jakiejś nadziei.
|
|
 |
|
czy nie czujesz, że jakoś tak do siebie bliżej nam .
|
|
 |
|
dni za szybko lecą, albo to ja nie wyrabiam z czasem.
dawno nie czułam takiego nie ogarnięcia, wobec siebie. chyba jednak się czegoś boję.
|
|
 |
|
Kocham Cię bardziej, niż potrafisz to sobie wyobrazić.
|
|
|
|