 |
|
mam skłonności do krótkotrwałego uśmiechu i następującego po nim
stanu określanego przeze mnie jako, kolokwialnie mówiąc, do dupy.
|
|
 |
|
modlitwa o wiare, przynosi ukojenie - dziwne, ale doswiadczylam to sama na sobie, i tak wlasnie jest!
|
|
 |
|
4 Przecież nie proszę Go o cud, nie proszę o cofanie czasu albo leczenie zrysowanej psychiki pierdolniętego bachora, tylko o cokolwiek. Może nie dla mnie, ok, rozumiem, może jestem zbyt beznadziejnym przypadkiem, może za mało dawałam na ofiarę, ale kurwa! Niewinni ludzie umierają na Jego oczach, a on nic nie robi? Może uleczać ledwo zipiące staruchy, a nie może obronić osiemnastoletniego żołnierza przed kulą? Gdzie jest Jego miłość, kiedy widzi gwałconą w indyjskim burdelu dziesięciolatkę? Czego ma ją to nauczyć? Lepiej obciągać? A może gorliwiej modlić się o rozgrzeszenie do Dobrego Ojca, który jako jedyny naprawdę ją kocha?
|
|
 |
|
3 ołknąć podpaloną laskę dynamitu, albo naszpikować się czymś silnie trującym i po prostu czekać? Mieć tyle odwagi, by pozwolić wszystkim emocjom uciec w ostatnich, niespokojnych oddechach konającego nieudacznika? Czy wystarczy, że uwierzę, i już więcej nie sprawię sobie sama bólu jakimś ostrym czymś? Bóg mnie uleczy, no jasne. Tylko czemu, skoro tak bardzo mnie kocha, i nie zależy mu na niczym innym, jak tylko na mnie, nigdy wcześniej nie zechciał ruszyć swojej świętej dupy i przytulić mnie, kiedy generalnie przeżywałam jeden z miliarda trzydziestominutowych kryzysów, podczas których jedną nogą jestem już, że się tak wyrażę, w łodzi Charona?
|
|
 |
|
2 Miałam ochotę wstać i zajebać ich obu. W ich ust wydobywało się więcej gówna niż z ich dup. Podobno Bóg uleczył ich, gdy tylko padli na kolana, podobno pokonali Szatana, który zmienił ich serca w kamienie. Bóg jednego wyciągnął z więzienia, drugiego z odwyku. Tłumaczyli, że narkotyki to placebo, które może zmienić się w coś niezbędnego do życia, tylko za sprawą naszej głupoty. Ale żaden z nich nie powiedział, że wyciąganie przez Boga z kłopotów, to też tylko placebo. Jeśli wierzymy, że nam pomaga, to nam pomaga. Gorzej, kiedy czekamy na prawdziwy efekt, a nie tylko "głos serca". A co, jeśli chciałabym móc wyrwać sobie serce, zobaczyć jak bije, umrzeć z tym pojebańcem w ręku?
|
|
 |
|
1 Wczoraj w mojej szkole był wykład o tym, że Jezus Chrystus uratuje nas wszystkich przed narkotykami, przed korupcją, przed agresją. Prowadziło go dwóch rzekomych byłych ćpunów. Bombardowali moje uszy takim pierdoleniem, jak to, że kiedy mówię sobie, że jestem obrzydliwa, że moja dusza jest odrażająca, że moje myśli są trujące, to jest to kłamstwo. Że ludzie chorują na AIDS przez ćpanie, które na świat sprowadził Szatan, że aborcje i gwałty to wina marihuany, w dodatku pisanej przez "ch", nie wiem, może to jakiś nowy, zajebisty gatunek. Zniszczyli mnie tym wykładem
|
|
 |
|
Moje ciało pragnie Twojej miłości, Twego dotyku i namiętności. Twych pocałunków, Twych ust bliskości, Twego spojrzenia i obecności.
|
|
 |
|
7 rano. Budzik jak zwykle o tej porze, każe mi wstawać. Przecieram dłonią twarz. Kolejna nieprzespana noc mną. Wszystko o tej porze budzi się do życia, prócz mnie. Promienie słońca, wpadają do pokoju. Jest cisza, która tak przeraźliwie mnie wykańcza. Sufit wydaję się być w tym momencie najlepszym przyjacielem. Wiem, że jestem sama. Choć codziennie zmierzam korytarzem pełnego ludzi,w środku czuję pustkę. Nie ma mnie, dla nikogo, i nikogo nie ma dla mnie. Uciekam od jakiegokolwiek dotyku. Otwieram oczy i mówię, że jestem silna. Dam radę - dopóki sama naiwnie w to wierzę.
|
|
 |
|
Uwielbiam jak mój pokój jest przepełniony Twoim zapachem.
Uwielbiam zatracać się w Twoim spojrzeniu.
Uwielbiam ciepło Twoich miękkich ust.
Uwielbiam kłaść głowę na poduszce doszczętnie przesiąkniętej Twoim zapachem.
Mogła bym tak wymieniać w nieskończoność, ale powiem że uwielbiam Ciebie całego.
|
|
 |
|
kto błaga o litość powinien przynieść cenny dar
|
|
 |
|
Z Tobą mogę wszystko, a bez Ciebie nic.
|
|
 |
|
On. Kilka literek imienia tak bardzo zmieniły mój światopogląd.
Jego poczucie humoru, czasem drwiny,
są dużo ważniejsze niż komplementy innych.
Uwielbiam dołeczki na Jego twarzy kiedy się uśmiecha.
Jego śmieszny ton mówienia, jego zmysłowy głos.
Każde spotkanie, każda chwila,
każde słowo jest dla mnie najważniejsze, najwspanialsze i jedyne.
Kocha go pomimo i wbrew.
Za wszystko. Nawet za to, co było złe.
|
|
|
|