  |
|
` chciałam sprawdzić dla którego z nich jestem na prawdę ważna. Poprosiłam, aby wzięli do siebie moje problemy. Pierwszy spierdolił do kumpli, drugi właśnie pyta czy nie chcę herbaty. / abstractiions.
|
|
  |
|
` nie mam żalu do świata. Podobno wszystko co się dzieje, dzieje się przez nas. Ale ja wcale nie chciałam tak żyć. Nie chciałam codziennie umierać i wyć z bólu, nie śpiąc po nocach. Nie chciałam zakochiwać się w największym skurwielu w mieście, raniąc mężczyznę wartego więcej niż cały świat.Tych blizn na ręce też nie chciałam, one powstały mimowolnie, z bezsilności. Zawsze marzyłam chociaż o dobrych kontaktach z rodzicami, a zamiast tego piszę to tutaj bo nie potrafimy rozmawiać.Mimo tych wszystkich złych dni, których jest coraz więcej, staram się dawać radę. Nie wiem po co, ale się staram. / abstractiions.
|
|
  |
|
` coraz większą trudność sprawia mi życie tutaj. Coraz mniejsza ochota na robienie czegokolwiek tak, aby ktoś był z tego zadowolony. Nie zależy mi już na szczęściu innych bo zdążyłam zauważyć, że moje samopoczucie nie obchodzi zupełnie nikogo na świecie w którym egzystuję. Nie wiem jak długo będę wstanie to znosić i bólem fizycznym, zakreślać ból psychiczny. Jestem tutaj, a tak na prawdę w podświadomości mam chęć bycia dwa metry pod ziemią gdzie nic by już nie istniało. Zniknął by ból, płacz, wewnętrzny krzyk, myśli. Rzeczą, która trzyma mnie tutaj jesteś Ty. Mimo, że dziś nie jesteś mój, czuję Twoją obecność we mnie bo serce nadal mam Twoje i nie pozwolę mu spocząć póki nie przeżyjemy razem wszystkiego co można przeżyć na tym beznadziejnym świecie. / abstractiions.
|
|
  |
|
` dzisiaj obudziłam się zanim wstało słońce chociaż w sumie nie wiem czy można to tak nazwać bo oczu nie zamknęłam od czterdziestu ośmiu godzin nie wliczając mrugania. Mimo wszystko starałam się od rana dawać radę i udawać sama przed sobą, a przy okazji przed wszystkimi dookoła że jest okej, chociaż wcale nie jest okej. Wyszłam do szkoły i nawet ćwiczyłam na wfie, odbijałam piłkę grając w siatkę mimo bólu, który zadaje zajmująca jakiś centymetr kwadratowy na mojej lewej ręce, wyszarpana litera K. Nie wiem czy do pójścia z dalszych lekcji skłoniła mnie choroba fizyczna czy niedobry stan psychiczny. Obawiam się, że obydwa powody były równie ważne. Teraz siedzę tutaj, a jedyne co mi w jakiś minimalny sposób pomaga są właśnie te literki i łzy, którymi coraz częściej nawadniam swoje policzki. / abstractiions.
|
|
 |
|
Chciałabym wiedzieć jak to jest być gdzie indziej, robić co innego i być kimś znacznie innym. Chciałabym obudzić się gdzieś dalej, w nieswoim łóżku, w nieswoim domu ale obok kogoś, kogo każdy detal znam jakby na pamięć. Nie martwić się o jutro zwyczajnie biorąc pod uwagę tylko dzisiejszy dzień. Zatracać się w chwilach i ich tak nienaturalnym zapachu. Żyć tymi chwilami. I posiadając obok bijące serce tego człowieka, zostawić całą resztę daleko za sobą. Czyste powietrze. Marzenia stają się tak bliskie, a promienie porannego słońca delikatnie pieszczą chłodne policzki. Odczuwalnie swobodny oddech na karku i znany kształt ust muskający skórę. Wskazówki zegara stają w miejscu, a czas przestaje tworzyć istotną podstawę. Teraz, w tej chwili i w każdej następnej, jesteśmy by być, jesteśmy dla siebie. / Endoftime.
|
|
 |
|
Chcesz się ze mną witać,a to pora żegnać się. [phi]
|
|
 |
|
pogubiłam się ;c / xhwgye
|
|
 |
|
' bo słowami można ranić, do możliwości granic. ' / jachcenajamajce
|
|
  |
|
` gdzie jesteś? Powiedz mi kochanie co robisz? mam ochotę się do Ciebie zbliżyć. Nie ważne czy na promień metra albo centymetra, albo zbliżyć się do utraty tchu. Po prostu nie chcę już tutaj być, sama, z krwawiącą raną przeplatającą się z cieniutkimi żyłkami lewej ręki. Tego grudniowego wieczoru został mi tylko ten ślad. Właśnie ta pierwsza litera Twojego idealnego imienia. I nie wiem czy to pamiątka po tym co dobre, złe czy po prostu mała ranka zadająca minimalny ból. Podobno tatuaże z blizny są w modzie. Bardzo tęsknię za tym co było i nawet za tym co miało być. Nie wiem ile jeszcze zdołam znieść, ale chciałabym zobaczyć jeszcze Twój uśmiech, dziś. / abstractiions.
|
|
  |
|
` co się z nami stało? Gdzie jest dawne szczęście, szczelnie pozamykane w naszych uśmiechach? dlaczego ja jestem tutaj z tym całym syfem w głowie, a Ty tam za oknem, z butelką wódki, której spód jest zamoknięty od spadających na ziemie kropel grudniowego deszczu.Kogo chcemy w ten sposób oszukać? Siebie? A więc pij kochanie za największy błąd w swoim życiu - za mnie. Pij za Twoje marzenie, aby nigdy więcej mnie nie spotkać. A ja dalej będę tutaj sama z myślami i tym grudniowym deszczem za oknem, który lubię mimo tego, że Ty tam mokniesz z tą butelką wódki, której nie lubię bo właśnie tą butelką masz chęć pokazać mi jak silny jesteś. A może ta wódka będzie Twoją ostatnią? Oby. Oby ten deszcz bijący w parapet mojego okna, nie był Twoim ostatnim przez tą butelkę. / abstractiions.
|
|
|
|