  |
|
` wszystko staje się trudniejsze kiedy w grę wchodzą uczucia. Pamiętasz? Kiedyś byliśmy małolatami, ganialiśmy po boisku za piłką i nigdy nie podejrzewaliśmy, że dziś będzie nam tak ciężko być razem, rozmawiać. Zrobiliśmy ogromny błąd, przekształcając długoletnią przyjaźń w szaloną miłość. Nie spodziewaliśmy się, że kiedykolwiek możemy znaczyć dla siebie jeszcze więcej niż za dawnych czasów. A dziś? Dziś nie potrafimy spojrzeć sobie w oczy. Za dużo razem przeżyliśmy, aby bezboleśnie móc od siebie odejść. / abstractiions.
|
|
  |
|
` jesteś jakby moją osobistą, życiową blokadą. Kiedy byliśmy razem nie pozwalałeś, mi palić, pić, ćpać. Nie pozwalałeś chodzić na samotne, wieczorne spacery po lesie. Nie mogłam rozmawiać ze starszymi facetami bo mówiłeś, że to niebezpieczne. Odgradzałeś mnie od złego towarzystwa, chroniłeś przed każdym złem. Otwierałeś nade mną parasol kiedy padało, ale taki składający się z uczucia miałam nad sobą nawet w najbardziej słoneczny dzień. Opiekowałeś się mną o każdej porze dnia i nocy. Dziś nie pozwalasz mi zasnąć, nie dajesz chwili bez myśli o Tobie. Każdego dnia wylewam morze łez bo brakuje mi wszystkiego co było z Tobą. Blokujesz mi możliwość bycia szczęśliwą z kimś innym, bo przecież Ty zawsze musisz być najlepszy. / abstractiions.
|
|
  |
|
` podziękuję Ci za "kiedyś" , chociaż odszedłeś bez słowa. Bez względu na wszystko, jestem Ci wdzięczna za tą burzliwą przeszłość w Twoich ramionach. Oprócz tego, że raniliśmy siebie wzajemnie, było przecież uczucie. I to tak ogromne, że znosiliśmy każdy zły moment czasami osobno, częściej wspólnie podnosiliśmy się z gleby. Nie tolerowałam ćpania, Ty moich fochów a to zamykało się w ogromne koło pełne nienawiści zapełnionej miłością. Do teraz jesteśmy dla siebie ważni, ale już z myślą że musimy ułożyć sobie życie osobno, bez możliwości powrotu w swoje ramiona. / abstractiions.
|
|
 |
|
czuję, jak wpadam w jakąś dziurę, z której nie można się wydostać. króluje tam jedynie nicość i samotność. znów zaczyna się czas zagubienia, walki o swoje zdanie. lecz każda próba wypowiedzenia własnego zdania, spojrzenia na świat z innej perspektywy zaczyna doprowadzać nas do kolejnych kłótni. po raz kolejny staram się jakoś wszystko załagodzić, ale nie potrafię. nie jestem w stanie wygrać z nimi, kiedy jest przewaga liczebna i psychiczna. znają każdy mój czuły punkt, wiedzą, jak uderzyć. wiedzą co mnie najbardziej wkurza i irytuje, a co boli. a jednak to robią... może i nie jestem dzieckiem z miłości, ale nie muszą mi ciągle tego powtarzać i pokazywać. wiem, że nie mam ojca, że wychowuje się w 'rozbitej' rodzinie, ale podkreślanie na każdym kroku, że jestem dla nich dwóch bękartem przekracza ludzką przyzwoitość. w końcu też mam uczucia i też coś czuję. a to dość często uderza w serce, gdy kobieta, która mnie urodziła... miesza mnie z błotem, bo nie jestem tym kim chciała, abym była.
|
|
 |
|
PRZYJACIÓŁKO, dawniej mogło być dobrze, teraz idź, kiedyś zaufasz - może !
|
|
  |
|
` mówią, że czas leczy rany, a mnie każde Twoje słowo wypowiedziane dziś boli tak samo jak tydzień, miesiąc, rok temu. / abstractiions.
|
|
  |
|
` ciężko jest odnaleźć się w swoich uczuciach, jeśli serce zatopiło się w jego zakłamanych oczach. / abstractiions.
|
|
|
|