 |
|
dlaczego moja miłość do ciebie zaczęła się wtedy kiedy u ciebie się ona wypaliła . / chill.out .
|
|
 |
|
Z każdym dniem wiem, że coraz więcej nas łączy lecz każdy spełniony sen kiedyś musi się skończyć.
|
|
 |
|
Jestem sobą zawsze i nie udaję, płaszczysz się przed nami jak złotówka pod tramwajem.
|
|
 |
|
Uwielbiam kiedy tak perfidnie niszczą jakiekolwiek plany. /pierdolisz
|
|
 |
|
Co wy na to abym założyła bloga ? i opisywała tam moją historię w kształcie opowiadania . Takie małe romansidło z dodatkiem dramatu . Nie myślcie tylko że to będzie jakaś kolejna historyjka miłosna , chociaż w połowie nią będzie zdziwicie się co stanie się po pewnym czasie , pomoc dusz czyścowych , ból , a może i nawet śmierć ? chcecie się dowiedzieć ? jesteście zainteresowani ?
|
|
 |
|
Coraz mniej nas w nas samych, widzisz? /pierdolisz
|
|
 |
|
Nasza przyjaźń nie ma szans się odrodzić, bo ona nie jest już taka, jaka była kiedyś. Nie oszukujmy się, ja także się zmieniłam. Nasze kontakty z dnia na dzień się osłabiały, a my nic z tym nie robiłyśmy, bo po co? Przecież miałyśmy nadzieję, że kiedy już się spotkamy, to wszystko będzie tak dobre, jak kiedyś - chuja prawda. Gdy już się zobaczyłyśmy, okazało się, że nie wiemy jak ze sobą rozmawiać, co zrobić, jak się zachować. Wtedy obiecałam sobie, że już nikogo nie oddam tak bez powodu, ale teraz znowu to robię. Tracę, po kolei, stopniowo, pojedynczo. Powoli zatracam siebie, bo brak mi Ciebie w środku. /pierdolisz
|
|
 |
|
za każdym razem kiedy odjeżdżał spod mojej klatki przeżywałam koszmar. tamtego razu zażartował : -dawaj buziaka kochanie, może ostatni raz.- z naburmuszoną miną nastawiłam usta a gdy już siedział na motorze rzucałam mu swoje odwieczne zdanie:- jedź ostrożnie. - tamtej nocy nie napisał jak zawsze ' już jestem w domu.' był tylko krótki telefon od jego kolegi. słyszałam pojedyncze słowa. jakiś wypadek , rozbity motor, osobowe auto, poślizg. nagle mdłości, słabość, i przeogromna panika. pamiętam uspokajanie mnie przez tatę, kiedy tej deszczowej nocy pędziliśmy do szpitala. zawalił mi się świat, gdy zobaczyłam go nieprzytomnego podłączonego do aparatur, z bandażem na głowie , przez który przedzierała się krew . złapałam go za dłoń , modliłam się i szlochałam , żeby wyszedł z tego cało . wtedy najbardziej liczy się nadzieja wiesz ? i ona tym razem nie zawiodła . bo on w końcu otworzył powoli oczy i cicho wyszeptał leciutko ściskając moje palce : - myślałaś , że dla ciebie nie przeżyję ?
|
|
 |
|
Siedzę na łóżku spoglądając za okno . łzy cisną się do oczu. Już nie potrafię ich zatrzymać. Każda kolejna kropla sprawia mi coraz większy ból. Zastanawiam się co teraz robisz. Pewnie siedzisz w jakiejś melinie ze swoimi super kumplami. Pijesz, dobrze się bawisz. A ja ? Ja zawalam szkołę , olewam przyjaciół , kłócę się z rodzicami. Bo kurwa nie potrafię . Mimo wszystko nie potrafię o Tobie zapomnieć. Przepraszam .
|
|
 |
|
Muszę się upić, muszę nie myśleć, muszę nabrać tego przyjemnego uczucia nietrzeźwości uczuciowej. Możesz być wtedy niedaleko, możesz być wtedy z inną, to bez znaczenia. I tak moja głowa wciąż będzie produkowała Twój obraz, znów, znów, znów. Szczęśliwy, ale pozorny. Mam ochotę się upić, pomyśleć, poczuć tę gorycz nieszczęścia i samotności, które wsączę w siebie przez ten błyszczący kieliszek. Bo nie ważne jakbym była pijana to i tak wiem, że nigdy mnie nie pokochasz. Wiem, że tracę czas, że mogłabym zrobić cholernie dużo, bo mam ambicję i chęci, ale Twój obraz mnie paraliżuję, zapominam jak się oddycha, opadam, odpadam. Chwilami nawet nie żyję, nie istnieję .
|
|
 |
|
Mam trochę więcej problemów niż zwyczajna dziewczyna, dużo bardziej złamane serce i okropnie mocniej spierdolone życie .
|
|
 |
|
Czy ja Go kocham, odpowiedź zawsze będzie ta sama. Nie pytaj ile razy płakałam przez niego , bo nie odpowiesz mi ile razy wzięłaś oddech śpiąc. Nie mów, że zapomnę, bo ja nie życzę Ci śmierci .
|
|
|
|