Zmienił ją, stała się nowym człowiekiem. A potem w szybkim tempie doprowadził do stanu wyczerpania psychicznego i fizycznego. Dwa i pół roku spędziła, usiłując jak najdokładniej wyobrazić sobie i zrozumieć tamte dni. Tak wiele wycierpiała, tak bardzo została skrzywdzona. Pojawił się chyba tylko po to, by jej odebrać jej własne życie. Zmieniła się. Stała się jeszcze bardziej próżna, jeszcze bardziej teatralna, lepsza od prawdziwej. Ciągle grała. Ale kiedy w końcu klękała przed nim, stawała się najnaturalniejsza i najszczersza na świecie. (…)
Jeśli to nie była miłość - znaczy to, że miłość nie istnieje.
|