Mocna kawa stygnie na szafce, którą mam na wyciągnięcie ręki . Chemia leży na biurku i czeka, kiedy w końcu ją otworzę. Mama woła już od godziny z kuchni, bym przyszła pomóc zrobić jej sałatkę. Tata prosi się o wpuszczenie na laptopa, a pies skomle o spacer. Serce od środka mówi mi żebym w końcu ogarnęła, a ja nie umiem inaczej. Żyję tak, jakby On miał zaraz tu przyjść. Przytulić od tyłu lub zamknąć oczy pytając 'zgadnij kto to?'. Żyję starym wczoraj, bo na nowe jutro jakoś nie mam siły.
|