miałam dokładnie zamknięte drzwi do swojego świata. na klucz, który ze smakiem połknęłam. tak, żeby nikt nigdy się nie włamał. ale Ty i tak zdołałeś do niego wtargnąć. tak bezczelnie. znalazłeś czuły punkt, którym okazała się dziurka od klucza. powoli, z dnia na dzień, było Cię coraz więcej w moim wnętrzu. przez mały otworek przenikałeś coraz szybciej i bardziej. aż w końcu dotarłeś do mnie. nikt nigdy nie dostał takiego dostępu, jaki Ty masz do mnie. nikt nigdy nie był tak blisko. i to mnie przeraża, ogromnie przeraża. bo, gdy Cię zabraknie, ta przestrzeń, którą zamieszkujesz w moim wnętrzu, zostanie pusta.
|