- Uśmiechnięta podeszłam do niego i nachyliłam się by cmoknąć go w policzek. Odsunął się. Wstał. - To koniec. Byłem z tobą tylko dlatego, że się założyłem. Rozumiesz? To nie było na serio. - Stałam tam, a słowa docierały do mnie z opóźnieniem. Chciałam odrodzić się od prawdy wysokim murem. Miałam nadzieję, że on zraz powie "żartowałem, kochanie!". Ale nie powiedział tak. - O co się założyłeś?- odparłam dziwnie opanowanym, jakby odległym głosem. - O dwa piwa. - Odpowiedział cicho, jakby poczuł się winny, widocznie myślał, że zacznę płakać i krzyczeć na niego. Ten nienaturalny chłód był dla niego gorszy niż gdybym zrobiła awanturę. -Dzięki. Teraz przynajmniej wiem ile jestem warta. - mój gorzki ton zabębnił mu w uszach.- Dwa browce.- dodałam sarkastycznie i odeszłam. A on dopiero teraz, kiedy było już za późno, zrozumiał, że znaczyłam tak na prawdę dla niego znacznie więcej niż dwa browce. Byłam bezcenna..
|