"Wierzył, że świat jest piękny.
Pomimo tego, że ustawicznie dostawał od niego w pysk. Pomimo tego, że nierówności terenu, po którym stąpał, często znienacka narażały go na bolesny upadek. Pomimo tego, że były momenty, kiedy nie wiedział w sumie po co żyje. Pomimo tego, że ten staruszek założył na jego twarz kamienną maskę.
Wierzył, że świat jest piękny. I był w swym przekonaniu cholernie uparty.
Chociaż jego uczucia zawsze trafiały w pustkę nieodwzajemnienia. Chociaż jego ręce nieustannie szukały kogoś, na kim mógłby się podeprzeć, kogoś, kto mógłby mu pomóc. Chociaż w jego głowie zawsze układały się najgorsze scenariusze, które w większości przypadków się spełniały. Chociaż nie miał już w sumie nadziei...
Wierzył, że świat jest piękny. I w końcu, po dość długim czasie, przekonał się o prawdziwości tego stwierdzenia. Bo jego światem stała się ona.
I wtedy świat rzeczywiście był piękny."
|