to nie jest tak, że nie umiem bez nich żyć, bo z pewnością po jakimś czasie nauczyłabym się normalnie funkcjonować, ale tutaj chodzi o coś innego. ja zwyczajnie nie chcę ich tracić, nie chcę by znikali. zwyczajna sympatia przerodziła się w miłość. tak właśnie, pokochałam ich całym serduszkiem. znalazłam w nim specjalne miejsce, które już chyba na zawsze pozostanie zarezerwowane tylko dla nich. nikt nie potrafi mnie tak rozbawić, tak pocieszyć, czy poskładać po kolejnej rozsypce. nikt nie da mi już takich pokładów szczęścia. co więc będzie, gdy wyjadą? gdy zostanę tu sama? nie możemy tego stracić, nie teraz, gdy tak bardzo czuję się dobrze w ich szeregach, gdy stali się dla mnie drugą rodziną.
|