Stałam patrzyłam mu w oczy. Płakałam... Nastała cisza. "To koniec". Jego słowa brzmiały w mojej głowie tak samo głośno i wyraźnie jak wtedy gdy je wypowiadał. Spojrzał na mnie odwrócił się i zaczął odchodzić. - Czy ty mnie w ogóle kochałeś?! - krzyknęłam za nim cała roztrzęsiona. Stanął. Nie ruszał się wcale. Po chwili cicho odpowiedział. - Kochałem... Odwrócił się i podchodząc powiedział - Kocham. Podszedł do mnie nachylił się nad moim uchem - Zawsze będę kochać... - wyszeptał cicho. Ręką otarł moje łzy. Ostatni raz spojrzał mi głęboko w oczy. Widziałam w nich tą miłość i strach. Może nadzieję? Odwrócił się i poszedł. Zniknął na zawsze z mojego życia.
|