Sekundę później rozsuwając szybę, wybiegła mokra z łazienki, na jasnych kafelkach, panelach i wykładzinie pozostawiając mokre odciski bosych stóp i krople wody, ściekające z włosów, szortów i swetra. Uciekała przede mną, biegnąc do kuchni, salonu, skacząc po kanapie, chwilę później ponownie biegnąc do mojego pokoju, w którym zatrzasnęła się, zanosząc się kolejnym śmiechem. Sądząc, że odszedłem, po chwili otworzyła je, pozwalając mi chwycić Ją za biodra, unosząc kilka centymetrów ponad ziemię.
- A teraz jak obiecasz, że się uspokoisz i nie będziesz uciekała, postawię cię na podłogę, dam suche rzeczy a nawet ucałuję w mokry nosek – powiedziałem bardzo powoli, tuż przy Jej uchu, czekając, aż przestanie się szarpać, pozwalając moim dłoniom zdjąć z Jej ciała przemoczony sweter i szorty.
- Dobrze, obiecuję – odpowiedziała i tak jak obiecałem, postawiłem Ją na mokrych panelach mojego pokoju, po chwili kierując się do szafy, z której wyciągnąłem suche rzeczy.
2/5
|