Kolejne spotkanie do bierzmowania. Ten sam powód. Ty. Wychodzę zrezygnowana z kościoła ze schyloną głową i wkładam kartkę z pieczątką księdza do torebki. Wokół pełno znajomych. Wśród nich na pewno też Ty. Idę dalej nie witając się z nikim. Nagle słyszę krótkie "czekaj" wypowiedziane z Jego ust, zmierzające w moją stronę. Moje życie znów przechyla się o 180 stopni. / lonelylife
|