Kiedy się obudziłam, moją pierwszą myślą byłeś Ty. Dziwnie trochę, bo nigdy
tak nie miałam. Uśmiechnęłam się i położyłam na plecach. Popatrzyłam w górę
i przypomniałam sobie Twoje oczy. Te radosne, mówiące tylko i wyłącznie do mnie.
Długo nie mogłam przestać myśleć. Dopiero po jakimś czasie wstałam z łóżka,
lecz nadal miałam Cię w głowie. Wyszykowałam się i podreptałam na dwór.
Szłam chodnikiem głupio patrząc się na ludzi. Radość ze mnie nie schodziła
nawet na moment. Nagle stanęłam, oparłam czoło o mur i zatrzymałam wszystko wokół.
Serce zabiło, zabolało i zakuło z kilka razy, a moje zęby zacisnęły się,
tak samo jak pięść. Puknęłam się trzy razy w głowę i zaśmiałam. Łza poleciała
po policzku, lecz nie była to kropla smutku, a raczej pozytywu bezsilności.
No bo przecież miałam się jak narazie nie zakochać.
|