na początku dzieje się tak, że świadomie zakładamy jakąś maskę. udajemy kogoś, kim tak naprawdę nie jesteśmy, kim nigdy nie byliśmy. całą siłą woli kontrolujemy swoje myśli, słowa, czyny. i choć czasem nie wychodzi, staramy się wciąż grać. z upływającym czasem noszenie maski staje się prostsze, powoli stapiamy się z postacią, którą stworzyliśmy. aż w końcu po kilku tygodniach takiego teatru, już nas nie ma. to nie jesteś już ty, jest to całkiem inny człowiek z innymi marzeniami i ideałami. czasami tylko nawiedzą cię dziwne myśli, które słyszysz chyba pierwszy raz, jednak wydają ci się znajome. jest to echo osobowości człowieka, którego w sobie zabiłeś. więc nie pieprz mi, że ludzie się nie zmieniają, bo skłamiesz. robią to tysiące razy. / acquiesce
|