Była bardzo nieszczęśliwa patrząc na tych wszystkich wokół, co mieli przyjaciół, swoich chłopców, dziewczyny, dobrych znajomych. Jej jakoś żadna przyjaźń nie wychodziła. W domu czuła się niechciana, izolowana, odpychana. A przecież tak bardzo potrzebowała czyjejś sympatii, zainteresowania, bliskości. Sądziła że oni wszyscy nawet nie wiedzieli, ile ona miała miłości w sobie. Czasem jakby chciała powiedzieć całemu światu, że go kocha, ale nikt jej nie słuchał. Skarżyła się w listach, że Bóg też jej nie kocha, bo nie daje jej o tym znać, no i zesłał na nią taki zły los niechcianej przez nikogo.
|