Stała odwrócona twarzą do okna. Za nią przebiegało normalne, szkolne życie. Zadzwonił dzwonek. Nie miała ochoty iść na historię. Stała i gapiła się na padający deszcz. Włożyła słuchawkę do ucha. Myślała o tym, że jest samotna. Że ostatnio jest bez życia. I że dostanie niezłą burę za to, że nie poszła na historię. W słuchawce rozległa się melancholijna piosenka. Pomyślała o tym, że dobrze by było poczuć kogoś blisko. Usłyszała za sobą cichy szmer kroków. - Co tutaj robisz? - Patrzę. Odpowiedziała. Nie mogła wydusić z siebie więcej. On był cudowny. Wysoki, ciemnowłosy i przystojny. Podszedł do niej i objął w pasie. Wziął drugą słuchawkę i zaczął kołysać się w rytm piosenki. Obrócił ją i pocałował. Zapomniała o samotności. Zapomniała o tym, że jest w szkole. Tylko on potrafił robić takie rzeczy. Po chwili bez słowa wypuścił ją z objęć i rzekł: "A teraz spieprzaj na lekcje." Właśnie za takie zachowanie go pokochała, kocha i kochać będzie - dopóty dopóki on będzie taki jaki jest. /s.z.w
|