`. Szłam sobie krawężnikiem i świetnie się bawiłam jak dziesięcioletnie dziecko grając w gumę. On szedł obok strofując mnie że wpadnę pod samochód a akurat był duży ruch i w ogóle to jestem dziecinna. Od kiedy to on taki dorosły? - Co mam zrobic żebyś zeszła? - zapytał w końcu. - Nic bo i tak nie zejdę. - wyszczerzyłam zęby. - Mam wolną chatę. Będziesz mogła miec mnie na wyłącznośc. Caaały weekend. - uśmiechnął się cwaniacko. Nie było się nad czym zastanawiac. - Eee... No to idę... - zlazłam z kwaśną miną udając focha.
|