[2]. - eej, mała- zaczął jego brat. - On, nie zdążył, znalazłem go na wpół żywego, jest w szpitalu. - to co my tu jeszcze robimy? jedźmy tam, błagam- płakałam dalej. pojechaliśmy do szpitala, Kamil był już przytomny, ale nadal bardzo słaby. Stałam za szybą i ze łzami w oczach, przeszywającym bólem w oczach, sztucznym uśmiechem patrzyłam na niego. Żył. tylko to się dla mnie liczyło.
|