upał na dworze, a my w szkole. większość ludzi leży na ławkach zdychając. lekcja religii, i ksiądz wygłaszający swoje teorie życiowe. ' bo moje drogie dzieci, ten, który ma miękie serce ' - mówi kolo w sutannie, choć i tak każdy ma na to wyjebane. ' ten musi mieć twardą dupę, proszę księdza' - przerwałam, bo akurat zdjęłam słuchawki. ' Kinga! jak Ty się wyrażasz. dość tego , naganna' - krzyknął. ' chyba się popłaczę ' - dodałam, opierając się o ścianę. ' ale dziecko. to nie będzie dobra pokuta. zastanów się nad swoim psotepowaniem i przeproś Boga, tyle wystarczy ' - powiedział przejęty ksiądz. ' ee .. żartowałam?' - dodałam wrednie. spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem, i na klasę , gdzie nie było osoby, która nie miałaby w tym momencie banana na twarzy. ' koniec lekcji, róbcie co chcecie ' - dodał zmieszany, i obrażony usiadł za biurkiem . / veriolla
|