Było strasznie gorąco. Ale tak wiało, że wyrwało mi z ręki moją ulubioną, o wiele za dużą bluzę, którą dostałam od Ciebie. Pobiegłam za nią. Trafiłam na niego. Nie wiedziałam jakim cudem znalazła się w twoich rękach. -Masz jeszcze tą bluzę?-zapytał i uśmiechnął się speszony. -Spojrzałam nieśmiało w ziemię i dodałam- Co ty tu robisz? -Szukam tej czerwonej chustki, którą dostałem od Ciebie-Jego duże niebieskie oczy spoglądały na mnie z blaskiem. -Masz ją jeszcze?-Niewyraźnie szepnęłam do chodnika. -Ja..mam. -odpowiedział cicho. Po czym krzyknął - O tam jest! Chustka wylądowała prosto na mojej głowie. -To przeznaczenie...-szpenął.- Co?!-wybauszyłam oczy, które były przepełnione nadzieją. Wymienilismy się znalezionymi rzeczami, podobnie jak w wieku pięciu lat. Z usmiechem pomaszerował w swoją stronę, a ja z rumieńcami w swoją./niewchodze
|