nie mógł nawet na nią spojrzeć chociaż chciała żeby widział,
jak z jej oczu płyną łzy, jak ma dosyć swego życia,
on odwrócił się na pięcie, stał przed otwartymi drzwiami,
ledwo przełknął ślinę w gardle i przekroczył próg z torbami,
czemu go nie zatrzymała? w głowie tkwiło to pytanie,
czemu nie padło z jej ust: "proszę. kocham Cie kochanie..",
może jej nie zależało, może też nie potrafiła,
może miała pustkę w głowie wiedząc jak bardzo zawiniła,
zanim wszystko zrozumiała on już zniknął z horyzontu,
nie odwrócił się za siebie, chociaż tęsknił od początku,
kiedy czystość tej kobiety była piękna, oczywista,
jednak to co ukrywamy czasem sprawia że czar pryska,
ona odnalazła siebie, on zaczął życie od zera,
ze spokojnym sumieniem bo nigdy jej nie sponiewierał,
zagubiona dziewczyna dla której dłonią był we mgle,
spoglądając na zdjęcie uroniła szczerą łzę,
czasem w zaciszu swoich mieszkań, kiedy zapada już zmrok,
w to samo niebo oboje wlepiają swój wzrok.
|