Leżała na łóżku swojego chłopaka. Przymknęła oczy i poczuła, jak zbiera jej się na płacz. 'Nawet, kurwa, nie próbuj!' Warknął i rzucił w nią poduszką. Usiadła i poczuła gorące łzy na policzkach. 'Ej no! Jakim prawem zabraniają mi tam jechać? Jakim kurwa prawem?!' Prawie krzyczała. 'Kochanie. Przecież O.S.T.R. będzie jeszcze nie raz we Wrocku. Pojedziemy.' Podrzucił wysoko jabłko i uśmiechnął się szczerze. 'Nie obchodzi mnie to. JUTRO jest koncert.' Uwaliła się znów na łóżku i przykryła kocem. Położył się obok niej. 'Jak ja bym chciał, żebyś reagowała tak na mnie, jak na Adama.' Powiedział i odwrócił się do niej plecami. Zaczęła się śmiać i usiadła na nim okrakiem. 'Adam jest cudowny, ale Ciebie nie zmieniłabym na nikogo innego! Nawet na Ostrowskiego.' Nachyliła się i pocałowała go w szyję. 'Kocham Cię.' dokończyła. 'A na koncert i tak pojadę. Choćby, kurwa, mierzyli do mnie z broni.'
|