Cz 1 ||Był nieco ciepły, słoneczny i oczywiście wiosenny dzień. Obudził mnie trzask drzwi. Zerwałam się z łóżka i nagle oślepiły mnie przebijające się przez zasłony promienie ciepłego, wiosennego słońca. Przysłoniłam twarz ręką i podeszłam do okna. Jednym płynnym ruchem otworzyłam je, następnie odsłaniając zasłony zanuciłam coś pod nosem. Po chwili wpatrywania się w piękny i malowniczy krajobraz idącej wielkimi krokami wiosny odwróciłam się w stronę łóżka. Usiadłam i chwyciła telefon. „ 11:30, 17 marca „ wyczytałam na ekranie. W jednej wielkiej chwili zmusiłam swoje usta w niechciany uśmiech i zbiegłam do łazienki.
|