to było zupełnie jak miłość, on przytulał ją gdy siedziała mu na kolanach, a ona w jego ramionach odnajdywała cały swój świat, byli łudząco podobne do zakochanych ludzi, tylko że później jakoś tak, jakby bardziej się znienawidzili.. ona tak często przesiadywała na ich ławce, i wyobrażała sobie że on siedzi obok, zamykała oczy i do niego mówiła, opowiadała jak samotna była bez niego, opowiadała mu o tym, że wczoraj piła gorzką herbatę, i że nawet czekolada jest niesamowicie gorzka, ośmieliła się zasugerować że to przez to, że tak długo nie było... nie martwiła się tym, że nie odpowiadał... ale później kończyła opowieść, chciała złapać jego dłoń, a napotykała tylko ławkę...wtedy pękało jej serce.
|